Ireneusz Czop to dziś aktor, którego nikomu nie trzeba przedstawiać. Artysta zagrał w najpopularniejszych produkcjach z Polski, w tym w: "Wielkiej wodzie", "Matyldzie", czy "Chyłce".
57-latek spełnia się także na deskach teatru oraz wielu spektaklach, a od jakiegoś czasu uczy w Łódzkiej Szkole Filmowej.
Czop nigdy nie krył, że aktorem został przez przypadek. Na początku trafił do technikum elektrycznego, wiązał także zawodową przyszłość z piłką nożną i muzyką. To właśnie dzięki tworzeniu tekstów do piosenek Ireneusz trafił na wydział filmówki.
Artysta po jednym z festiwali w Łodzi zwiedzał Szkołę Filmową i znajomi zabrali go na konsultację dla kandydatów. Jego osobowość zaintrygowała jedną profesor, która chciała dać mu szansę.
Ten jednak nie potraktował jej słów poważnie, jednak z czasem sam zapragnął kształcić się w zawodzie aktora, a wszystko za sprawą Bogusława Lindy i jego roli w filmie Janusza Kijowskiego.
Czop był pod tak dużym wrażeniem produkcji, że sam zapragnął być częścią świata filmu.
Gwiazdor seriali usłyszał, że nie nadaje się na aktora. Dziś sam uczy
Ireneusz Czop to aktor niezwykle utalentowany, a widzowie z Polski uwielbiają produkcje z jego udziałem, jednak właśnie okazało się, że o mały włos, a ten nigdy nie zostałby artystą.
Jak sam wyznał, na początku studiów czuł się niezwykle zagubiony i przez pierwsze lata nauki nie odnajdywał się na wydziale.
"Jak byłem w tej szkole na pierwszym, na drugim roku, to nic nie wiedziałem, nic kompletnie. To była dla mnie tabula rasa. Ja wcześniej byłem może ze trzy razy w teatrze. Bardzo lubiłem film i chodziłem ile się da do kina" - cytuje jego słowa serwis halo tu polsat.
Jakby tego było mało, to również nauczyciele nie ułatwiali mu startu. Czop przyznał, że jeden profesor wprost powiedział mu, że ten nie nadaje się na aktora.
"Kiedyś jeden z profesorów powiedział do mnie 'A ty jesteś taki Ireczek, aktoreczek. Do teatru to tak nie za bardzo, ale telewizja cię lubi'" - przyznał.
Czop przyznał, że te słowa podziałały na niego jednak motywująco. Aktor zezłościł się na wykładowcę i stwierdził, że pokaże mu, iż ten się myli.
"Ja mówię 'ja ci pokażę'" - dodał.
Ireneusz nie tylko stał się gwiazdorem seriali, ale także spełnił się w roli nauczyciela. Po latach wrócił na filmówkę w roli wykładowcy i to on dziś uczy przyszłych aktorów.
"Ja chcę, żeby oni sobie dawali radę. Ja chcę, żeby byli silni, w każdej przestrzeni. Tego im życzę, a kiedy widzę, że im się to udaje, jestem dumny jak z własnych dzieci" - opowiedział o swoich studentach.
Przeczytajcie również:
Była gwiazdą "X Factora" i nagle zniknęła ze sceny. Dziś jej życie wygląda zupełnie inaczej
Grała Julkę w "Na dobre i na złe" i nagle została zastąpiona inną aktorką. Tak dziś żyje
Szemplińska i Szcześniak skrytykowani w Opolu: "Utwór zniszczony"








