Iga Świątek nie wytrzymała i puściły nerwy
Nieciekawe doniesienia od Igi Świątek, otwiera się w nowym oknie. Tenisistka przegrała z Eliną Switoliną w ćwierćfinale Indian Wells (2:6, 6:4, 4:6). To oznacza pożegnanie z turniejem i z drugim miejscem w rankingu WTA.
W trakcie meczu było widać problemy Igi. Gwiazda była wyraźnie zirytowana. Doszło też do scen z udziałem Darii Abramowicz.
Gdy w dziewiątym gemie na tablicy wyświetlono wynik 5:4, zirytowana Iga cisnęła ręcznikiem o podłogę, a następnie wykrzyczała najpopularniejsze polskie przekleństwo. Następnie wysłuchała uwag z boksu, w którym zasiadał jej sztab szkoleniowy: Daria Abramowicz, Wim Fissette i Maciej Ryszczuk.
Iga powiedziała, nie kryjąc złości: "Sorry, grałam na odwal się".
Daria Abramowicz nie dała rady pomóc Świątek. Ludzie wypominają jedno
Wsparciem nie okazała się Daria Abramowicz, otwiera się w nowym oknie, czyli psycholog ze sztabu Igi. Opinią podzielił się dziennikarz Hubert Błaszczyk.
"Te krzyki Darii Abramowicz z boksu to tak chyba za bardzo nie pomagają. Jest przerwa przed kluczowym gemem, po co jeszcze podnosić temperaturę, skoro gołym okiem widać wzburzenie Igi" - napisał w social mediach ekspert.
Później dodał:
"Nerwy, napięcie. (...) Ale podgrzewanie Igi przed ostatnim gemem - karygodne. Trzeba było uspokoić atmosferę (...) W efekcie - gem bez historii" - ocenił.
Nie on jeden zabrał głos.
"72 błędy. 42 niewymuszone, 30 wymuszonych. Bez rytmu, bez spokoju, bez wyrachowania. Jak to wytłumaczyć po dobrym spotkaniu z Muchovą? To nie jest logiczna gra..." - podsumował Maciej Zaręba, dziennikarz Canal+Sport.
Fani wspierają Igę Świątek
Zachowanie na korcie i kłótnie w sztabie zirytowały nie tylko dziennikarzy, ale i fanów, który mieli nadzieję, że Iga nie da się porwać emocjom. Na szczęście wiele osób wyraziło zrozumienie dla Świątek. Ludzie podkreślają, że porażki nie są łatwe i każdemu czasami puszczają nerwy.
Czytaj też:








