To stały element "Familiady". Strasburger wie, jak go postrzegają widzowie
Choć z wykształcenia jest aktorem, a na swoim koncie ma nawet pamiętne role w kultowych filmach (mowa tu oczywiście o "Nocach i dniach" Jerzego Antczaka), to Karol Strasburger zapisze się w pamięci widzów zapewne przede wszystkim dzięki "Familiadzie", otwiera się w nowym oknie.
Mężczyzna pełni rolę prowadzącego teleturnieju od początku jego istnienia, tj. od 1994 roku. Jednym z elementów charakterystycznych każdego odcinka jest opowiadany przez niego żart, tzw. suchar, który stał się już wręcz legendarny.
"Wiem, że moje żarty to suchary. Ale chyba przeszły też trochę do historii. Uważam, że mam się z czego cieszyć. Nie są to rzeczy, które powalają na ziemię, ale czasami mogą - to kwestia gustu. Niektórzy śmieją się z 'Familiady', ale na szczęście ja umiem się śmiać sam z siebie" - mówił "Faktowi".
Tym razem jednak 79-latek pozwolił sobie chyba na zbyt wiele. Po tym, co powiedział, w studiu na chwilę zapadła cisza, a potem rozległy się niemrawe oklaski.
Strasburger ogłosił w "Familiadzie". Miarka się przebrała. "To jest niewiarygodne"
W wyemitowanym w minioną sobotę odcinku Strasburger "zapodał" żart o małżeństwie.
"Małżonek na basenie głośno się zachwyca i mówi: 'To jest niemożliwe! To jest niewiarygodne!'. Ktoś podchodzi i pyta: 'Proszę pana, co się pan tak cieszy?'" - zaczął opowieść gospodarz.
"'Proszę pana, widzi pan tam, w basenie, tę piękną kobietę? Ten mówi: 'No widzę'. 'To jest moja żona, proszę pana. Ona, proszę sobie wyobrazić, wczoraj nauczyła się pływać. A dziś - wie pan co? Ona już nurkuje! Proszę pana, ona od pół godziny już jest pod wodą!" - zakończył gwiazdor telewizji, z lekka się śmiejąc.
W studiu brawa rozległy się dopiero po krótkiej chwili, pokazane przez kamerę dwie uczestniczki miały natomiast dość nietęgie miny. Trudno powiedzieć, czy dowcip był dla nich po prostu nieśmieszny, czy raczej niekomfortowy.

Strasburger zagalopował się w "Familiadzie". Ciszę przerwały niemrawe brawa
Na oficjalnych profilach quiz show w social mediach zabawną(?) historyjkę zapowiedziano z przytupem.
"Karol Strasburger w znakomitej formie - kto nie widział w sobotniej 'Familiadzie', niech koniecznie nadrobi zaległości! Naszym zdaniem to już nie jest suchar - a Wy jak myślicie?" - głosił opis wideo.
Dzięki nagraniu internauci mogli sami przekonać się, o co całe to zamieszanie. Nie wszyscy wykazali się tym samym entuzjazmem co produkcja.
- "Tak że tego...";
- "Ale suchar, a nie mam czym popić";
- "Czarny humor";
- "Zatrzymajcie tę karuzelę śmiechu!";
- "Pokażcie kiedyś tego kawalarza, co mu te suchary pisze"
- pisali niektórzy, ale znaleźli się i tacy, którzy docenili poczucie humoru prowadzącego.
Zobacz też:
Karol Strasburger zabrał głos ws. małżeństwa. Ludzie nie mieli pojęcia, otwiera się w nowym oknie








