Nie jest tajemnicą, że w czasach największej "feelomanii", zespół grał po kilka koncertów dziennie i w nawale zajęć muzycy już nawet nie wiedzieli, w jakim mieście akurat się znajdują.
Piotr Kupicha słono zapłacił za marzenia
Piotr Kupicha, otwiera się w nowym oknie zaczął podejrzewać, że długo tak nie pociągnie, kiedy po raz pierwszy wysiadł mu głos. Jednak musiał wtedy zarabiać, żeby zarobić na odstępne za spełnianie swoich marzeń.
Mało kto już pamięta, że muzyczna kariera Piotra Kupichy zaczęła się nie od zespołu Feel, lecz Sami. Jak wyznał z perspektywy czasu w rozmowie z Pomponikiem, kiedy zrozumiał, że powinien wybrać inną drogę muzyczną, drogo go to kosztowało:
"Pamiętam, że kupiłem sobie samochód za pieniądze z ZAiKS-u, coś tam jeszcze, wszystko musiałem sprzedać, żeby Feel mógł zacząć działać. W umowie było zapisane, że jeśli ja chcę działać nie w tej wytwórni, muszę zapłacić karę".
Piotr Kupicha żył w zawrotnym tempie
Żeby jakoś się odkuć, Feel, otwiera się w nowym oknie grywał po dwa koncerty dziennie, a muzycy nie wiedzieli nawet, w jakich miejscowościach się znajdują. Jak wspominał Kupicha w rozmowie z Pomponikiem:
"Przyjechaliśmy do Bielska-Białej, a ja myślałem, że gramy w Białymstoku…Praktycznie codziennie graliśmy koncert, codziennie były wywiady".
Od tamtej pory wiele się zmieniło. Kupicha zrozumiał, że nie da się tak żyć na dłuższą metę, jak wspominał w radiu Eska:
"Przez parę lat graliśmy po 250 koncertów. Można było zwariować, naprawdę. U nas teraz jest taka równowaga w zespole Feel - prywatnie i zawodowo".
Piotr Kupicha dba o równowagę w życiu
Z czasem Kupicha nauczył się równoważyć sprawy zawodowe i prywatne. Wciąż zarabia na muzyce, która nadal jest jego wielką pasją, jednak, jak zapewnia, nie zamierza już się z nikim ścigać w kategorii najszczelniej wypełnionego grafiku czy stawek koncertowych.
"Super Express" szacuje je na 40 tys. zł za występ, co w porównaniu do rekordzisty, Skolima, który bierze 75 tys. zł za koncert, może wydawać się mało. Jednak, jak wyjaśnia Kupicha w rozmowie z Eską, jemu już nie o to chodzi:
"Ja już chyba nie patrzę tak na te zarobki. Bardziej sprawia mi to mnóstwo przyjemności, cały czas piszę nowe piosenki, Feel jest aktywny muzycznie. Nie zawsze wygrywamy ze starymi szlagierami, ale jesteśmy płodni muzyczni".
Zobacz też:
Iwona Węgrowska nie gryzła się w język ws. Kupichy. O to ma do niego żal, otwiera się w nowym oknie
Piotr Kupicha szczerze o początkach Feel. "Wszystko musiałem sprzedać", otwiera się w nowym oknie








