Anna i Grzegorz Bardowscy zakochali się w sobie w drugim sezonie programu "Rolnik szuka żony". Szybko doszli do porozumienia w kwestii wspólnej przyszłości.
Anna i Grzegorz Bardowscy: rolnicy-celebryci
Anna, z wykształcenia nauczycielka, porzuciła pracę przedszkolanki, by zostać pełnoetatową mamą i pomagać mężowi w gospodarstwie rolnym w Uniejowicach na Dolnym Śląsku. Przy okazji odkryła w sobie talent do celebryctwa w sieci. Jej profil na Instagramie obserwuje 348 tysięcy osób.
W międzyczasie wydała książkę edukacyjną dla dzieci "Skarby wsi", a na swoim Instagramie przekonuje, że mieszkanie na wsi i zajmowanie się rolnictwem absolutnie nie stoi w sprzeczności z trzymaniem ręki na pulsie najnowszych trendów.
Temu między innymi mają służyć relacje z budowy i urządzania domu w modnym nowoczesnym stylu, który Bardowscy wybudowali na swoich włościach oraz zdjęcia z egzotycznych podróży i stylizacji modowych Anny.
Pomysł Grzegorza Bardowskiego nie wypalił. Tyle jest stratny
Nie wszystkie pomysły Bardowskich kończą się sukcesem. Jak przyznał właśnie rolnik, uprawa soi przyniosła same straty.
Gospodarstwo Bardowskich słynie z upraw kukurydzy i buraków cukrowych, jednak ostatnio Grzegorz uznał, że uprawa soi, podstawowego źródła białka dla wegan, których jest w Polsce coraz więcej, to dobry pomysł i na czasie. Po zamknięciu rocznego bilansu stało się jasne, ile na tym stracili.
Jak wyznał Grzegorz na nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych, tegoroczna uprawa soi sporo go kosztowała:
"Próg rentowności soi: z dzierżawą, bez dzierżawy i z dopłatą. Mój średni plon to 2 tony. To oznacza, że jestem stratny ponad 800 zł na hektarze. Liczby nie kłamią. Wyglądało to rewelacyjnie na polu, nie miałem się do czego przyczepić. To był jeden z najgorszych możliwych sezonów na soję. Zrezygnować? Może i powinienem, ale chyba nie powiedzieliśmy sobie jeszcze ostatniego słowa... Zastanawiam się, czy ją w przyszłym roku na pola wrzucić. Prawdopodobnie tak".
Grzegorz Bardowski mógł stracić tysiące złotych
Położone w Uniejowicach na Dolnym Śląsku gospodarstwo Bardowskich liczy ponad 130 hektarów i, jak ujawniła Anna na Instagramie, wciąż się rozrasta. Jak poinformowała w sierpniu ubiegłego roku:
"Nic tak nie zbliża jak wspólne raty do spłacenia. A tak poważnie, dzisiaj oficjalnie kupiliśmy skromne 1,5 ha pola. Powolutku, jak się da, powiększamy gospodarstwo".
Nie wiadomo, jaką część Bardowski przeznaczył na soję, ale jeśli sporą, tym większe straty.
Zobacz też:
Bardowscy z "Rolnika" mają powody do radości. Sami przekazali wieści. "Nie do wiary, że to już"
Anna Bardowska przekazała wieści. Wraz z mężem podjęła ryzykowną decyzję








