Filip Gurłacz od lat pojawia się w popularnych filmach i serialach, jednak największy rozgłos przyniósł mu udział w 16. edycji "Tańca z gwiazdami". Aktor występował u boku Agnieszki Kaczorowskiej i szybko stał się jednym z faworytów programu. Para dotarła aż do finału, w którym ostatecznie zajęła drugie miejsce.
Choć dziś Filip Gurłacz może liczyć na dużą rozpoznawalność i kolejne propozycje zawodowe, początki jego drogi nie należały do najłatwiejszych, o czym opowiedział w wywiadzie dla Telemagazynu.
Filip Gurłacz zdobył się na szczere wyznanie. Tak zarabiał na życie
Filip Gurłacz - zanim zaczął utrzymywać się z aktorstwa - imał się różnych zajęć, aby opłacić swoje wydatki i dokończyć studia. Jednym z nich było rozwożenie pizzy. Nie była to jednak szczególnie dochodowa praca.
"Rozwoziłem pizzę. Niestety nie otrzymywałem napiwków. Musiałem zarobić na utrzymanie" - wspomina aktor.
Podczas studiów Filip Gurłacz znalazł również pracę, która w pewien sposób nawiązywała do jego późniejszego zawodu. W okresie świątecznym wcielał się w Świętego Mikołaja. Prawdziwym przełomem okazała się jednak rada jego przyszłej żony. Kiedy ojciec przestał wspierać go finansowo, aktor zaczął występować na ulicy.
"Na studiach byłem Świętym Mikołajem [...] i rozdawałem dzieciom cukierki. Później za radą mojej przyszłej żony - gdyż tata przestał mi przesyłać pieniądze - zacząłem grać na ulicy. Wyszedłem na rynek i zarobiłem w ciągu godziny siedemdziesiąt złotych. I pomyślałem sobie: That's what I'm talking about [No, i o to chodzi - tłum. red.]. Gdyby nie gra na gitarze, to nie mógłbym skończyć studiów" - opowiada Gurłacz.

Zobacz też:
Rogalska wyjawiła kulisy zniknięcia Gurłacza z show TVP. Oto jak było naprawdę
Między Kadziewiczem i Koterskim na planie aż iskrzy. Rogalska wszystko wygadała
Kadziewicz "wygryzł" Gurłacza w hicie TVP. "Zdradził mi kilka tajemnic"








