Swego czasu było głośno o Andrzeju Chyrze. Z czasem wszystko się zmieniło
Andrzej Chyra to jeden z najbardziej rozpoznawalnych i lubianych polskich aktorów. Swój kunszt, również reżyserski, szlifował w warszawskiej szkole teatralnej, a pierwsze kroki na scenie stawiał już w połowie lat 80.
Szeroką rozpoznawalność przyniosła mu rola - łagodnie mówiąc - czarnego charakteru w głośnym filmie Krzysztofa Krauzego z 1999 roku. Dzisiaj tylko jego ekranowe portfolio (bo regularnie występuje choćby w Nowym Teatrze w stolicy) liczy ponad 100 tytułów.
Ale nie tylko dokonania zawodowe przyniosły gwiazdorowi rozgłos. Swego czasu dużo mówiło się o jego problemach prywatnych, którym położyło kres dopiero pojawienie się na świecie jego 11-letniego dziś syna i przejście parę lat później sporej życiowej przemiany.
A teraz niespodziewanie wyszło na jaw ws. gwiazdora. Już wszystko jasne.
Nagle wydało się o Chyrze. Teraz już wszystko jasne. "Przekracza granice"
Ostatnie doniesienia o Chyrze dotyczą jednej z jego najnowszych kreacji. Mężczyzna miał bowiem niedawno okazję wcielić się w profesora Geista w nowej adaptacji "Lalki" Macieja Kawalskiego.
To kolejna wyrazista, choć stosunkowo niewielka rola 62-latka, który wręcz specjalizuje się w odtwarzaniu nieco pokręconych, nietuzinkowych postaci. Sam aktor uważa to zresztą za jej największą zaletę.
"To, że chyba jest absolutnie nieprzewidywalny. To znaczy jest człowiekiem, który przekracza granice wyobraźni" - powiedział w wypowiedzi dla magazynu "GQ".
Pozytywnie wypowiedział się też o autorze powieściowego oryginału, Aleksandrze Głowackim, który według niego byłby współcześnie świetnym scenarzystą.
"Brakuje nam dzisiaj takich pisarzy. Jego talent fabularny, tworzenia postaci, dialogów i tak dalej jest niewątpliwie jednym z najlepszych w naszej literaturze polskiej" - dodał.

Już parę miesięcy temu mówiono o Chyrze. "Ociera się o szaleństwo"
Już pod koniec ubiegłego roku, gdy oficjalnie ogłoszono angaż Chyry do wyczekiwanej produkcji, sam zainteresowany mówił, że postawa profesora Geista, tego, który inspiruje Wokulskiego i przypomina mu o jego własnych naukowych ambicjach, jest mu szczególnie znajoma.
"Zawsze interesowało mnie (...) testowanie granic w procesie twórczym. Dlatego tak bliska jest mi postać wizjonera Geista, naukowca, który, gotowy do odkrywania nieznanego, ociera się o szaleństwo. A może jest geniuszem?" - rozmyślał gwiazdor.
Choć w ponaddwuipółgodzinnym filmie Chyra pojawia się na ekranie łącznie może przez parę minut, jego bohater bez wątpienia zapada w pamięć, podobnie jak występy wszystkich innych dużych nazwisk, m.in. Agaty Kuleszy, Krystyny Jandy, Mai Komorowskiej, Borysa Szyca czy Cezarego Żaka.
Zobacz też:








