Joanna Jabłczyńska ma za sobą trudne tygodnie. Po tym jak rozpoczęła dyskusję wokół kontynuacji "Nigdy w życiu!", gdzie nie zagra postaci Tosi, z którą kojarzy się wielu Polakom, w jej życiu doszło do wielu zawirowań. Część znajomych z show biznesu bezpośrednio ją skrytykowała, a inni otwarcie popierali jej działania i cenili szczerość.
Po serii przeprosin i zaskakujących nagrań Jabłczyńska zdecydowała się zakończyć publiczną debatę, którą rozpoczęła.
Jabłczyńska kończy z aferą wokół kontynuacji "Nigdy w życiu!". "Możemy już iść dalej"
Joanna Jabłczyńska w ostatnich tygodniach milczała w sprawie "Nigdy w życiu!". Po opublikowaniu przeprosin i zorganizowaniu zbiórki na fundację wskazaną w piśmie przedsądowym przez autorkę książki, zrezygnowała z dalszego wypowiadania się na temat produkcji i skupiła na własnych sprawach.
Zdecydowała się jednak na wizytę w fundacji, dla której uzbierała przeszło milion złotych, by sprawdzić, na co wydawane są przekazane przez nią środki.
"(...) Mam nadzieję, że każdy z was, kto wpłacił chociaż złotówkę, czuje się z siebie dumny. Nawet dziś oglądając tę rolkę, mam wrażenie, że to nie miało prawa się wydarzyć. A jednak, dzięki wam się wydarzyło" - zaczęła swoją wypowiedź Jabłczyńska.
Aktorka zaznaczyła, że wizyta w fundacji jest również dla niej symbolicznym pożegnaniem z głośną aferą. Zaznaczyła, że teraz może już odpiąć przeprosiny skierowane do Katarzyny Grocholi, które przez kilkanaście dni znajdowały się na jej profilu w wyróżnionych wpisach.
"To co? Chyba już czas na 'odpięcie' przeprosin. Możemy uznać, iż wniosek o wpłatę 5 tys. zł na Fundację pomnożony o ponad 100 stanowi już wystarczającą rekompensatę i możemy już iść dalej" - podsumowała.

Zobacz także:
Rozenek-Majdan urządziła jesienny ogród. Uwagę zwraca jedno, otwiera się w nowym oknie








