Artur Barciś, otwiera się w nowym oknie lubi wracać w wywiadach do początków swojej znajomości z żoną, Beatą. Stąd wiadomo, że zaczęła się dość burzliwie.
Artur Barciś poznał żonę w autokarze
W latach 80. oboje należeli do ekipy serialu "Pan na Żuławach", Barciś miał tam rolę, a jego przyszła żona pracowała jako montażystka. Po ostatnim dniu nagrań, Barciś pozbawił ją pokoju, w którym sypiała, zagarniając go dla siebie. Kiedy następnego dnia spotkali się w autokarze, wiozącym ekipę do Warszawy, nie miał pojęcia, że to jest właśnie dziewczyna, którą wyrzucił z jej własnego łóżka.
Jak wspominał aktor w podcaście "Mężczyzna jest człowiekiem", podczas pierwszej rozmowy roztoczył przed przyszłą żoną olśniewającą wizję wspólnego życia. W ówczesnych latach obietnice takie jak podróż poślubna do Hiszpanii czy otoczona ogrodem willa pod Warszawą, brzmiały absurdalnie, jednak, jak podkreślił aktor:
"Dotrzymałem wszystkiego, tylko trochę później".
Artur Barciś: dom jest jego przystanią
Dom Barcisiów ostatecznie stanął w podwarszawskiej Choszczówce. Aktor uczynił z niego zieloną oazę, co, jak sam przyznaje, wymaga wiele pracy, którą, tak się szczęśliwie składa, akurat uwielbia.
Poza ogrodem, organizacją życia codziennego zajmuje się Beata Barciś. Jak wyznał aktor Monice Richardson, otwiera się w nowym oknie w podcaście "Przełomy", jest w tym po prostu najlepsza:
"Beba zajmuje się finansami w naszym domu. Ja nawet nie wiem, ile mam pieniędzy. I prawdę mówiąc, wcale mnie to nie interesuje. Ważne, że gdy pytam, czy mogę sobie kupić na przykład nowy samochód, słyszę: 'A ile będzie kosztował?'. Odpowiadam: 'Tyle i tyle'. Wtedy słyszę: 'Możesz'. No i właśnie tak to wygląda. Mamy podobne poglądy, cenimy te same wartości, więc jest nam po prostu razem dobrze".

Barcisiowie świętowali 40. rocznicę
Artur Barciś należy do osób, które pracę zawodową uważają za swoją pasję. Wciąż może przebierać w rolach, więc przy każdej okazji zapewnia, że będzie pracował póki zdrowie pozwoli.
Jak ujawnił w rozmowie z Moniką Richardson, ogromną siłę daje mu poczucie, że ma swoje miejsce na świecie, w którym czeka na niego ukochana:
"Już minęło czterdzieści lat w czerwcu i jest cudownie. Mamy pewną stałość. Wiem, co będzie. Nie muszę się denerwować, co się stanie. To poczucie, że jest w domu ktoś, kto na mnie czeka i że mnie kocha. I ja mam kogo kochać i kocham bardzo. Więc to jest ten świat, który stworzyliśmy sobie z Bebą, bo ja mówię do żony Beba. Po prostu się dobraliśmy w jakiś taki cudowny sposób i te 40 lat nam jakoś tak szybko minęło".
Zobacz też:
Barciś potwierdził w dniu 70. urodzin. To jednak nie były plotki, otwiera się w nowym oknie








