Pattie Boyd w latach 60. była żywym symbolem swingującego Londynu. Jedna z najbardziej rozchwytywanych modelek tamtych czasów, regularnie trafiająca na okładki brytyjskiej edycji magazynu "Vogue", emanowała eteryczną urodą, która hipnotyzowała mężczyzn.
Modelka, która zachwyciła gwiazdy rocka
Jej droga skrzyżowała się z muzycznym Olimpem w 1964 roku, podczas castingu do filmu Beatlesów "A Hard Day's Night". Na początek dała kosza zauroczonemu nią Johnowi Lennonowi. Jak tłumaczyła z perspektywy czasu w swojej autobiografii "Wonderful Tonight: George Harrison, Eric Clapton, and Me": "Wszyscy wiedzieli, że jest żonaty i ma dziecko".
Wybrała George'a Harrisona. Ich ślub w 1966 roku stał się medialnym wydarzeniem. Boyd wspominała potem w swojej książce:
"Byłam taka szczęśliwa i tak bardzo zakochana. Myślałam, że będziemy razem szczęśliwi na zawsze".
W tym samym czasie na brytyjskiej scenie rosła gwiazda Erica Claptona, otwiera się w nowym oknie. Muzyczny perfekcjonista szybko stał się jednym z najbliższych przyjaciół Harrisona. Obaj gitarzyści spędzali ze sobą całe dnie, wymieniając się riffami i technicznymi sekretami.
Clapton regularnie odwiedzał dom Harrisonów w Esher. Pod tym samym dachem mieszkała kobieta, która zawładnęła jego wyobraźnią i sprawiła, że mógł tworzyć tylko dla niej.
Wyznanie miłości zaklęte w "Layli"
Kiedy Eric Clapton ujrzał Pattie Boyd za kulisami Saville Theatre w Londynie, z miejsca wpadł w zachwyt. Jak potem wspominał w książce "Eric Clapton. Autobiografia":
"Nigdy wcześniej nie spotkałem kobiety, która byłaby tak idealna pod każdym względem i było to obezwładniające uczucie".
W 1970 roku, zamknięty w nowojorskim studio wraz z zespołem Derek and the Dominos, Clapton przelał wszystkie swoje uczucia w jeden z najpotężniejszych utworów w dziejach rocka.
Piosenka "Layla", której inspiracją była "Historia Layli i Madżnuna", poemat autorstwa Nizamiego Gandżawi, była publicznym krzykiem rozpaczy. Za drapieżny riff, wychodzący poza skalę gryfu, odpowiadał gościnnie Duane Allman.
Razem z Claptonem stworzyli ścianę dźwięku, nakładając na siebie wielokrotnie gitary, do tego doszedł bas Carla Radle, perkusja Jima Gordona i organy Hammonda, na których grał Bobby Whitlock. W połączeniu z napisanym przez Claptona tekstem, w którym zapewniał ukochaną, że pada przed nią na kolana, stanowiła potężne zaklęcie miłosne.
Pattie Boyd pozostała na nie całkowicie obojętna. Rozgoryczony brakiem efektu Clapton wspominał w swojej autobiografii:
"Powodowany obsesyjnym uczuciem do Pattie pisałem mnóstwo piosenek. Wszystkie, które znalazły się na pierwszej płycie Dominos, odnosiły się do nas. "Layla" była świadomym komunikatem, że wstrzymuje się z decyzją, kiedy powinna już dawno być ze mną".
Sytuacji wydawał się sprzyjać kryzys w małżeństwie Harrisonów. George, zajęty medytacją i zgłębianiem swojej duchowości, zaniedbywał małżonkę. Co gorsza, wdał się w romans z ówczesną żoną Ringo Starra, Maureen. Kiedy Pattie Boyd przyłapała ich w niedwuznacznej sytuacji, była załamana, tym bardziej, że uważała Maureen za swoją bliską przyjaciółkę.
Clapton dostrzegł w tym swoją szansę. Zaczął coraz intensywniej - i z czasem coraz bardziej desperacko - zabiegać o względy Pattie.

Wojna nerwów i konfrontacja w ogrodzie
Napięcie w emocjonalnym trójkącie osiągnęło punkt wrzenia podczas wieczoru w domu siostry Pattie, Jenny, żony Micka Fleetwooda, perkusisty i współzałożyciela zespołu Fleetwood Mac. Clapton, targany zazdrością, wyznał Harrisonowi, że kocha jego żonę i zażądał, by natychmiast odeszła z nim.
Chociaż George Harrison zawsze uchodził za najspokojniejszego i najbardziej cichego Beatlesa, swoją reakcją zdołał zaskoczyć wszystkich. Zamiast, jak się spodziewano, zbesztać rywala, spojrzał na żonę, na Claptona i ze stoickim spokojem zapytał: "Więc dlaczego jej po prostu nie zabierzesz?". Pattie Boyd z godnością odmówiła udziału w awanturze i po imprezie wróciła z mężem do domu.
Odrzucony Clapton stoczył się na samo dno. Na kolejne trzy lata zamknął się w swojej posiadłości w Surrey i porzucił gitarę. Zmagał się wówczas z głębokim kryzysem i uzależnieniem.
Zwycięstwo, które okazało się przekleństwem
W rezultacie nie tyle Clapton zdobył Boyd, co Harrison ją stracił. W czerwcu 1974 roku ostatecznie zdecydowała się odejść od męża, zmęczona jego zdradami i emocjonalnym chłodem.
Dwa lata później Clapton rzucił ukochanej do stóp kolejny ponadczasowy utwór, inspirowany miłością do niej. Jak głosi legenda, pewnego wrześniowego wieczoru Boyd szykowała się na przyjęcie urządzane przez Paula, otwiera się w nowym oknie i Lindę McCartney'ów, a Clapton długo na nią czekał. Kiedy zeszła do salonu, zastała go z gitarą w ręku i gotowym utworem, którego powtarzająca się fraza brzmiała: "You look wonderful tonight".
Gdy 27 marca 1979 roku, po latach emocjonalnej huśtawki, Boyd i Clapton wzięli ślub, baśń dobiegła końca dokładnie tego dnia. Ceremonia, która miała być ukoronowaniem miłości, okazała się kpiną.
Jak potem wspominała Boyd w swojej autobiografii, Clapton zdecydował się na ślub tylko dlatego, że zależało mu na wygraniu zakładu o to, czy uda mu się sprawić, by zdjęcie jego menedżera zdominowało czołówki gazet. Wpadł więc na pomysł mianowania go świadkiem na swoim ślubie z Pattie i tym sposobem doprowadził do tego, że wizerunek menedżera rzeczywiście znalazł się na okładkach.
Eric Clapton, artysta, który przemieniał emocje w urzekające piosenki, prywatnie miał ogromne problemy z ich przeżywaniem. Gdy po latach idealizowania Boyd, doszedł do wniosku, że jednak jest ona człowiekiem z krwi i kości, miał do niej o to żal.
W swojej autobiografii "Wonderful Tonight" Pattie pisała o tym okresie z bolesną szczerością: muzyk, który przez lata walczył o jej względy, po ślubie okazał się partnerem trudnym, nieprzewidywalnym i silnie uzależnionym. Artysta, który spędził lata na pisaniu dla niej miłosnych hymnów, bez mrugnięcia okiem dopuszczał się romansów, a o tym, że z tych związków przychodziło na świat potomstwo, żona dowiadywała się jako ostatnia.
Małżeństwo, o które Clapton stoczył jedną z największych batalii w historii show-biznesu, rozpadło się pod koniec lat 80. Pattie Boyd złożyła pozew o rozwód, szukając ratunku przed niszczącą relacją, w jakiej przyszło jej żyć. Przypisywana Oscarowi Wilde'owi maksyma "strzeż się swoich marzeń, bo mogą się spełnić" nabrała w tym przypadku ponurego sensu.
Historia jednej znajomości to autorski cykl, skupiony wokół skomplikowanych relacji, które zmieniały losy ludzi, kultury, a czasem świata. To wędrówka w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania: jak powikłane uczucia kształtują ludzkie wybory, a niekiedy zmieniają bieg wydarzeń skuteczniej niż wydarzenia, o których uczymy się na lekcjach historii. To opowieść o tym, jak spotkania dwojga ludzi budowały świat, w którym żyjemy.
Zobacz też:
Wallis Simpson i Edward VIII: kulisy kryzysu, który wstrząsnął monarchią, otwiera się w nowym oknie
Powstaje film o Hance Ordonównie. O rolę rywalizują Zielińska i Dębska, otwiera się w nowym oknie








