"Bar" bił rekordy popularności. Wypromował m.in. "Frytkę"
"Bar" to polska wersja szwedzkiego formatu, która gościła na antenie rodzimej telewizji w latach 2002-2005. Show Polsatu szybko zdobył ogromną popularność, a jego uczestnicy byli dosłownie zaczepiani przez przechodniów na ulicy.
Program rozgrywał się w jednym tytułowych wrocławskich lokali, w którym pracowały wyłonione przez produkcję osoby, starając się o jak najlepszy utarg. Przez pięć edycji miało okazję pojawić się w nim kilkadziesiąt postaci, które na dłużej bądź krócej i silniej lub słabiej zapisały się w historii show-biznesu.
Maja Frykowska (posługująca się jeszcze wtedy imieniem Agnieszka), która brała udział w trzecim sezonie, zdecydowanie należała do tych, którzy najlepiej zapadli widzom w pamięć. A wszystko to z uwagi na skandale, których była bohaterką.
Niespodziewanie po latach postanowiła przeprosić za swoje zachowanie.
Po dwóch dekadach Frykowska zabrała głos ws. afery w "Barze". "Po latach przepraszam"
"Frytka" została zapamiętana z dwóch afer, w których odegrała główną rolę. Głośniejszą była chyba ta z udziałem Łukasza "Kena" Wiewiórskiego, z którym dziewczyna obściskiwała się namiętnie w jacuzzi przed kamerami.
Drugą była straszna kłótnia z "Aldkiem", czyli Romualdem Margolem, z którym mieli się ku sobie. Ale pewnego razu on pocałował się z inną, a wściekła Frykowska zaczęła go wyzywać, szarpać i mu grozić.
48-letnia dzisiaj kobieta bardzo się tego wstydzi. Nagle, po ponad dwóch dekadach od zdarzenia, postanowiła publicznie się ukorzyć.
"Po latach. Przepraszam. Nie dlatego, że muszę. Dlatego, że chcę. Moja głośna afera z Alkiem była emocjonalna, niedojrzała i dziś - z perspektywy czasu - po prostu ludzko wstydliwa. Nie z powodu plotek czy nagłówków. Z powodu emocji, które wtedy wzięły górę" - napisała na Instagramie.
Frykowska zdobyła się na przeprosiny po latach. "Biorę to na siebie"
Nie jest tajemnicą, że kilka lat po programie Frykowska przeszła ogromną przemianę. Teraz jest już kompletnie inną osobą. W 2010 zmieniła imię, rok później wstąpiła do kościoła, a w 2014 wzięła ślub. Owocem jej małżeństwa jest 10-letnia córka.
"Dziś wiem jedno: siłą nie jest mieć zawsze rację. Siłą jest umieć powiedzieć 'przepraszam'. Robię to również z myślą o mojej córce. Chcę jej pokazać, że: można popełnić błąd, można ponieść konsekwencje i można po latach wziąć za to odpowiedzialność. Bez tłumaczeń. Bez 'ale'. Bez ataków" - kontynuowała.
Maja chce nieść inną energię, niż daje świat, który skupia się przede wszystkim na głośnych komentarzach, krytyce i wytykaniu palcami.
"Ja chcę uczyć czegoś innego: dojrzałości, odwagi i przyznawania się do błędów. Bo prawdziwa klasa nie polega na tym, żeby nigdy nie upaść. Tylko na tym, żeby umieć wstać - i powiedzieć: 'to było moje, biorę to na siebie'" - podsumowała.
Kilka dni wcześniej, w sobotnim wydaniu "halo tu polsat", Frykowska przeprosiła również na żywo, prosząc "Aldka" o kontakt. Siedząc na kanapie obok Dody i Daniela Brząkały, byłych uczestników show, ogłosiła przy okazji, że wkrótce wróci do show-biznesu, ale tym razem na własnych zasadach.
Zobacz też:
"Frytka" i Rutkowski poznali się w nocnym klubie. To ona zrobiła pierwszy krok
Miała być jedność dusz, a jest trudny rozwód. Niewesoło u Mai Frykowskiej
Frytka z "Big Brothera" nie przypomina dawnej siebie. Ujawniła, czym się zajmuje








