Karolina Korwin-Piotrowska ujawnia, od kogo tak naprawdę zależało powstanie "A właśnie, że tak!". Nie chodziło o Jabłczyńską
Od przeszło tygodnia cały kraj obserwuje niekończącą się aferę wokół ekranizacji kontynuacji "Nigdy w życiu!". Po tym jak Joanna Jabłczyńska przyznała, że w drugiej części zastąpi ją inna aktorka, w sieci zawrzało. Niedługo potem wyszło na jaw, że to Agnieszka Żulewska otrzymała rolę.
Sama Jabłczyńska ma żal do produkcji, ponieważ publicznie musiała uporać się z tematem sama, chociaż to właśnie produkcja powinna poinformować ludzi, dlaczego podjęła taką decyzje. Jabłczyńska przyznaje w wywiadach, że bardzo liczyła na tę rolę.
Zdaniem Karoliny Korwin-Piotrowskiej, która już raz komentowała całą sprawę, to wcale nie rola Tośki decyduje o sukcesie filmu.
"Grochola w lutym 2026 mówi w "Dzień Dobry TVN", że będzie film. Stenka się zgodziła zagrać. Ja wiem, że warunkiem wszystkiego wokół tego filmu była Danuta Stenka. Nikt inny. (...) Fajnie, że będzie miała duży, komercyjny projekt, bardzo się ucieszyłam, bo po pierwsze lubię Dankę, ale też ona na to zasłużyła i kobiety w wieku Danki mają prawo widzieć bohaterki w takim wieku na ekranie" - stwierdziła Karolina w swoim podkaście "Pierwsza młodość".
Korwin-Piotrowska punktuje Jabłczyńską
Dziennikarka przywołała komentarz Jabłczyńskiej dotyczący zatrudnienia innej aktorki na jej miejsce, sugerujący, że to "podmiot wykładający pieniądze na produkcję miał swoją kandydatkę na Tośkę" oraz jej reakcję na usunięcie postu Katarzyny Grocholi.
"Ten komentarz napisała 40-letnia kobieta po studiach prawniczych, która w show-biznesie jest od dziecka. (...) Jeżeli myślicie, że może być gorzej, to za chwilę będzie gorzej. Za chwilę Grochola kasuje swojego posta. Jabłczyńska ciągnie swoją wypowiedź. (...) Mówi tak: "Tu jest zdecydowanie za dużo komentarzy do polubienia. Muszę napisać zbiorczo dziękuję i proszę niech ktoś robi screeny, bo martwię się, że ten post z tymi wspaniałymi komentarzami zniknie, a ja kiedyś spać muszę". Tak rzeczywiście warto byłoby pospać, warto byłoby wyłączyć internet, ale rozumiem, że rozkręciła się już tak bardzo, że się nie da" - wspomina Karolina Korwin Piotrowska.
Korwin-Piotrowska wypunktowała również aktorce bezrefleksyjne udostępnianie treści, które dotykały niezwiązaną z całym sporem Agnieszkę Żulewską.
Uznała jednak, że i Grochola nie jest bez winy, bo zamiast zapowiadać kroki prawne i kasować posty, powinna bez żadnego publicznego komentarza wysłać pismo do Jabłczyńskiej.

Korwin-Piotrowska odpowiedziała na krytykę ze strony Jabłczyńskiej. "Jest nakręcona i wszystkowiedząca"
Na sam koniec Korwin-Piotrowska w mocnych słowach odniosła się do głośnego wywiadu Jabłczyńskiej dla WP, w którym aktorka zasugerowała, że opinie Korwin-Piotrowskiej są stronnicze, ponieważ miała okazję współpracować z Żulewską przy swoim podcaście.
"Joanna Jabłczyńska twierdzi nagle w tym wywiadzie, że widzi w tym wszystkim podteksty. Gdzie ani razu nie pada Jabłczyńska w mojej wypowiedzi, ale rozumiem, że pani Joanna jest nakręcona i ona już wszystkowiedząca, wszystko wie lepiej. (...) Ona sugeruje, że krytyka z mojej strony nie wynika z obiektywizmu. (...) Ja bardzo proszę nie przystawiać swoich norm moralnych do mnie, bo są one inne. I bardzo proszę nie projektować na mnie swoich różnych podejrzeń i swoich różnych historii emocjonalnych" - mówi w podcaście.
Warto jednak zaznaczyć, że Korwin-Piotrowska bezpośrednio wskazała w swojej wypowiedzi, że fakt, że Żulewska czytała wiersze w jej podcastach. Sama dość mocno go podkreśliła.
"Jeżeli to prawda, że jedna z lepszych aktorek w Polsce, czyli Agnieszka Żulewska, ma zagrać w tym filmie, to bardzo się cieszę, tym bardziej, że czyta ona wiersze w moich podcastach. Bardzo jej gratuluję" - podsumowała Korwin-Piotrowska.
Zobacz także:
Korwin-Piotrowska nie wytrzymała po aferze w "Nigdy w życiu". Tak ocenia nową Tosię
Barbara Kurdej-Szatan zabrała głos ws. afery o Tosię. Wytknęła brak klasy
Artur Barciś nie wytrzymał ws. afery z Jabłczyńską i Grocholą o "Nigdy w życiu". Mówi to wprost








