Marta Grycan, żona Adama i jej córki przebiły się do show biznesu dzięki powinowactwu ze Zbigniewem Grycanem, znanym producentem lodów.
Marta, Weronika, Wiktoria i Gabriela Grycan marzyły o karierze polskich Kardashianek. Jak wyznała wtedy Marta Grycan w wywiadzie dla Newserii:
"Widzę dużo podobieństw między nami. Wszystkie kochamy się przebierać. Stawiamy na rodzinność, tak samo jak rodzina Kardashianów. U nas jest głośno, jest gwarno, robimy wszystko razem, jesteśmy chyba takim zaprzeczeniem tego, co dzisiaj jest właśnie w modzie, żeby najpierw robić karierę".
Grycanki miały być polskimi Kardashiankami
Aby podkreślić korzystne dla nich skojarzenia, same wypromowały słowo Grycanki i chętnie epatowały bogactwem i światowym życiem.
Marta w szczytowym okresie swojej kariery zdążyła wydać trzy książki kulinarne, udzielić niezliczonej ilości wywiadów, pozować do ociekających złotem sesji i sędziować wraz z Piotrem Gąsowskim w "Polskim Turnieju Wypieków". Weronika pasjonowała się tańcem, Wiktoria marzyła o karierze w modelingu, a Gabriela chciała realizować się aktorsko. Jednak, jak ujawnia informator "Faktu", przesadzały w swoich ambicjach:
"Wydawały dużo pieniędzy, ale to im się nie zwracało. Polski show-biznes nie był wtedy przygotowany na ich żądania finansowe. Zrobiły takie "idź na całość", chciały coraz większe gaże i to ich wyeliminowało z niektórych rzeczy".
Tak wyszła prawda o Grycankach
W 2011 roku Marta Grycan otworzyła własną cukiernię, jak się okazało, na kredyt, która okazała się klapą. Po namyśle Grycanka przebranżowiła cukiernię na sklep rybny, aż w końcu zamknęła interes.
Z czasem wyszło na jaw, że Grycanki ani Adam nie są spadkobiercami Zbigniewa Grycana, który majątek rodzinny postanowił przekazać córkom z drugiego związku, wydziedziczając syna.
Wątpliwości w tej kwestii rozwiał sam potentat lodowy, stanowczo odcinając się w wywiadzie od syna i jego rodziny. Wtedy porównanie z Karsahiankami straciło jakikolwiek sens.
Styliska ujawnia, jakie Grycanki były prywatnie
Wtedy Adam Grycan postanowił postawić się żonie i zabronił jej i córkom dalszego lansu w show biznesie. Uznał, że za bardzo mu to szkodzi w interesach.
Od tamtej pory minęło 11 lat i nie wygląda na to, by show biznes zatęsknił za Grycankami. Raczej nie tęskni też za nimi stylistka Ewa Rubasińska-Ianiro, która współpracę z Martą i jej córkami wspomina jako drogę przez mękę. Jak dała do zrozumienia w rozmowie z "Faktem", trudno pracuje się z kimś, kto wszystko wie najlepiej:
"Ponad wszystko ceniły swój gust i swoje zdanie na temat mody. Można było coś wynegocjować, ale wcale nie było to łatwe".








