Iga Świątek przechodzi trudny okres w karierze. Ewa Woydyłło komentuje
Iga Świątek po serii spektakularnych sukcesów sportowych przechodzi dużo trudniejszy okres w karierze. Raszynianka od dłuższego czasu nie może wejść w dawny rytm, a kolejne turnieje kończą się dla niej na zaskakująco wczesnym etapie.
Eksperci i kibice szukają winnych w sztabie szkoleniowym, nie kryjąc też rozczarowania postawą samej tenisistki. Iga Świątek tłumaczy, że spadek formy bierze się z problemów z utrzymaniem płynności gry. Raszynianka wskazuje też, że rozczarowanie jej kolejnymi meczami bierze się ze zbyt dużych oczekiwań.
Trudno się z tym nie zgodzić - była liderka rankingu WTA przyzwyczaiła fanów do zwycięstw, wielu wielbicieli niecierpliwi się więc, oglądając dużo słabszą niż zazwyczaj Igę Świątek.
Nienajlepszą formę naszej tenisistki surowo oceniła Ewa Woydyłło. Znana psycholożka pojawiła się niedawno w programie Lecha Sidora "Return".
Burza po wywiadzie Ewy Woydyłło. Psycholożka nie gryzła się w język
W rozmowie z ekspertem terapeutka nie zostawiła suchej nitki zarówno na sztabie szkoleniowym Igi Świątek, jak i na samej zawodniczce.
"Iga decyduje o tym, kogo zatrudnia. Kupuje sobie pomoc trenerów, ćwiczeniowców, masażystów, całej obsługi i zatrudnia też dla siebie psychologa. Trenerów już kilku zmieniła, a psychologów nie zmienia. To znaczy, że jest zadowolona, więc prawdopodobnie problem nie jest w psychologii" - mówiła na kanale Trzeci Serwis.
Na tym jednak nie poprzestała, surowo oceniając także samą sportsmenkę.
"Ona wyskoczyła jako taka gwiazda i jeszcze wykreowała się na taką rozumną, dojrzałą, mądrą dziewczynę. A jest prawdopodobnie głupiutka, wystraszona. Sama nie rozumie tego, co się dzieje. I nawet nie wiem, czy tam da się jej wytłumaczyć, bo przecież nie tylko tam siedzi Abramowicz, ale tam siedzi trzech panów, czterech panów, ojciec, siostra" - dodała.
"Przypuszczam, że ona się wypaliła, że tenis wystarczył jej na kilka lat spektakularnego wspinania się. Rozbłysła jak gwiazda, a teraz już nią nie jest, jest spadającym meteorem. I ciągle spada, spada" - mówiła w tym samym wywiadzie.
Jak można się było spodziewać, komentarz Ewy Woydyłło wywołał prawdziwą burzę. Wielu dziennikarzy, ekspertów i kibiców stanęło w obronie Igi Świątek.
Monika Olejnik nie wytrzymała. Tak zareagowała na krytykę Igi Świątek
Swojego oburzenia nie potrafiła ukryć Dorota Zawadzka, która przyznała, że zupełnie nie zgadza się ze słowami koleżanki po fachu.
"No zagotowałam się. (...) Wydarzyło się coś, co dla mnie przekroczyło granicę" - napisała w mediach społecznościowych, nie kryjąc rozczarowania.
"Najbardziej boli mnie jednak to, że takie słowa padły z ust osoby, która przez całe życie uczyła Polaków empatii, rozumienia emocji i szacunku wobec drugiego człowieka. Od Ewy Woydyłło można było oczekiwać próby zrozumienia, a nie publicznego wartościowania czyjejś inteligencji" - dodała.
Na komentarz zdecydowała się także Monika Olejnik. Dziennikarka znana jest ze swojej sympatii do 25-letniej tenisistki, od początku kariery obserwuje jej zmagania na korcie i publicznie staje w jej obronie. Teraz nie mogła więc przejść obojętnie obok słów terapeutki.
"Bardzo rozczarowały mnie słowa Ewy Woydyłło. Wybitna psycholożka, autorka wielu książek i autorytet w swojej dziedzinie obraziła Igę Świątek, mówiąc o niej, że jest 'głupiutka i wystraszona'" - zaczęła na instagramowym nagraniu.
"Sport to niezwykle trudna dziedzina. Żeby to poczuć, trzeba przebiec, choć półmaraton albo maraton. Stanowczo protestuję (...)" - podsumowała.
Twórcy podcastu "Return" przepraszają. Opublikowali oficjalne oświadczenie
Wypowiedź Ewy Woydyłło wywołała tak duże kontrowersje, że odcinek podcastu "Return" zniknął z sieci, a twórcy przeprosili Igę Świątek za słowa, które padły na antenie.
"Usunęliśmy odcinek 'Returnu' z Ewą Woydyłło. Na etapie produkcji i postprodukcji błędnie i bardzo naiwnie uznaliśmy, że za wypowiadane w programie słowa odpowiada wyłącznie ich autorka. Po Waszym feedbacku i reakcji mediów zrozumieliśmy jednak, że na nas z kolei spoczywa odpowiedzialność za to, jakie treści trafiają do dyskursu tenisowego i jaki poziom będzie ten dyskurs trzymał. Na tym polu polegliśmy 0:6, 0:6.
Z całą mocą PRZEPRASZAMY Igę Świątek, jej Team oraz wszystkich kibiców" - można przeczytać w oficjalnym oświadczeniu.
Dużo mniej wzburzona całą aferą pozostaje słynna psycholożka. W rozmowie z "Faktem" przyznała, że czuje się zdziwiona reakcją opinii publicznej.
"Ktoś mi zarzuca pogardę. Niestety, znam dobrze język polski. No i niech mi ktokolwiek pokaże jedno słowo, jedno zdanie w tym wywiadzie, które by świadczyło o pogardzie" - tłumaczyła dziennikarzom tabloidu.
Wygląda na to, że terapeutka nie ma zamiaru wycofywać się ze swoich słów i uważa, że jej wypowiedź została po prostu źle zinterpretowana.
"Że użyłam zdrobnienia głupiutka i wystraszona? To wyraża troskę. Tak, ta dziewczyna troszkę straciła panowanie nad sobą. I to nie jest pogardliwe. Jakby ktoś się nią nie martwił, to by powiedział: nie umie grać. A ja tak nie mówię. Ja mówię bardzo miłymi słowami" - podsumowała rozmówczyni dziennika.

Zobacz też:








