Izabela Skrybant miała zaledwie 18 lat, gdy po raz pierwszy wyszła za mąż.
"To był błąd, który na szczęście udało mi się ekspresowo naprawić" - wspominała w wywiadzie-rzece.
On zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia, jej bardziej podobał się jego kolega
Na początku lat 60. Izabela rozpoczęła pracę w Operetce Wrocławskiej i od razu dostała główną rolę w wodewilu "Mów mi Teo". To właśnie w tym spektaklu po raz pierwszy zobaczył ją Zbigniew Dziewiątkowski.
Muzyk szukał wtedy wokalistki do swojego zespołu Duet Egzotyczny, który założył z przyjacielem Witoldem Antkowiakiem. Izabelę polecił mu Szymon Szurmiej.
"Powiedział mi, że jest taka piękna dziewczyna o południowoamerykańskiej urodzie. Mówi: 'Idź do operetki, zobacz, jaki to anioł, nie kobieta'. Poszedłem i zakochałem się w Izabeli od pierwszego wejrzenia" - opowiadał na antenie Polskiego Radia.
Po przedstawieniu Dziewiątkowski poszedł do garderoby wokalistki i zaproponował jej współpracę.
"Myślałam, że chodzi mu o flirt, niekoniecznie o śpiewanie. Pół roku broniłam się przed jego zalotami" - wyznała Izabela w wywiadzie dla magazynu "Ta nasza młodość".
Wokalistka dopiero po latach wyznała, że bardziej niż Zbigniew, podobał jej się jego kolega z zespołu.
"Witold był w moim guście, Zbyszek jako mężczyzna w ogóle mi się nie podobał. Imponował mi, owszem, sukcesami na scenie, ale wydawał mi się zarozumiały" - wspominała w rozmowie z "Gazetą Wrocławską".
"Powoli jednak zaczął stawać mi się bardzo bliski. Zdobył mnie czułością, delikatnością i 'Pamelą'. Ta piosenka powstała z miłości. Napisał ją dla mnie" - dodała.
Wpadła w histerię, gdy znalazła go w łóżku nieżywego
Na to, by stanął u jej boku na ślubnym kobiercu, Izabela Skrybant kazała Zbigniewowi czekać aż dwie dekady. Pobrali się dopiero w 1983 roku. Obie ich córki - Anna i Katarzyna - miały już wtedy po kilka lat.
Wokalistka nie kryje, że prywatnie jej ukochany w ogóle nie przypominał tego Zbyszka, jakim był na scenie.
"W domu nie był wymuskanym paniczem. Lubił i wypić, i dobrze zjeść, a i przekląć, kiedy trzeba było. Bywał apodyktyczny, porywczy. Nerwus był, ale przynajmniej nie można się było z nim nudzić" - opowiadała "Gazecie Wrocławskiej".
Izabela Skrybant-Dziewiątkowska bardzo przeżyła śmierć męża. Odszedł we śnie, w nocy 14 stycznia 2002 roku.
"Od pewnego czasu mieliśmy osobne sypialnie, żeby się dobrze wysypiać. Zbyszek lubił siedzieć do późna, ja lubiłam wcześnie pójść spać. I mieliśmy taki zwyczaj, że ja zawsze przychodziłam do niego o dziewiątej rano z poranną kawą. Tego dnia też. Gdy zorientowałam się, że nie żyje, wpadłam w histerię" - wspominała w rozmowie z Robertem Migdałem.
Nigdy nie pogodziła się z odejściem ukochanego, codziennie o nim myślała
Po śmierci męża Izabela postanowiła kontynuować jego dzieło.
"Dzień przed odejściem Zbyszek skończył pracę nad naszą 22. płytą. Nagrał swoje partie i powiedział mi, że właśnie zakończył karierę. Czuł się słaby i zmęczony" - powiedziała w wywiadzie-rzece.
Nie było dnia, żeby Izabela Skrybant-Dziewiątkowska choć przez chwilę nie myślała o zmarłym ukochanym. Był miłością jej życia, nigdy nie pogodziła się ze swoją stratą.
"Zabijam moją tęsknotę i mój żal muzyką. Śpiewam piosenki Zbyszka i wiem, że on nadal żyje: w naszych córkach, w moim sercu, w sercach fanów, w muzyce" - wyznała "Nostalgii".
Izabela przeżyła Zbigniewa o 17 lat. Zmarła 1 maja 2019 roku, kilkanaście miesięcy po tym, jak zdiagnozowano u niej nowotwór trzustki.
Ostatnią wolą artystki było spocząć obok męża na Cmentarzu Ducha Świętego we Wrocławiu.
Źródła:
1. Książka R. Migdała "Pamelo, żegnaj. Rozmowa z Izabelą Skrybant-Dziewiątkowską" (wyd. 2017).
2. Wywiady z I. Skrybant-Dziewiątkowską: "Gazata Wrocławska" (styczeń 2012), "Ta nasza młodość" (kwiecień 2017), "Nostalgia" (styczeń 2018).
3. Wywiad z Z. Dziewiątkowskim, Polskie Radio (lipiec 1997).
Zobacz też:
Trojanowska ma 71 lat i wciąż zachwyca. Zdradziła, jak udało jej się zrzucić 15 kg








