Serial "Ranczo, otwiera się w nowym oknie" zadebiutował na antenie w 2006 roku, a widzowie w szybko pokochali zekranizowane losy mieszkańców wsi oraz przedstawionych tam bohaterów. Produkcja do dziś jest zresztą bardzo ochoczo oglądana, a duża w tym zasługa wielu znanych aktorów, którzy wystąpili w serial.
Niebawem widzowie będą mieli okazję zobaczyć ostatni sezon serialu, który zostanie wyemitowany już za ponad miesiąc, a duża część fanów komedii zastanawia się, jak po takiej przerwie zostaną przedstawione losy ulubionych bohaterów.
Duża część publiczności ma nadzieję, że w produkcji po raz kolejny zobaczy Mateusza Rusina, który zachwycił w roli księdza Macieja.
Chwilę przed premierą aktor zabrał głos i wyjawił kilka szczegółów z życia osobistego.
Gwiazdor "Rancza" rzadko pokazuje się z żoną
Mateusz Rusin popularność zyskał dzięki "Ranczu" i pomimo tego, że występuje w coraz to nowszych serialach i filmach oraz gra w teatrze, to wielu widzów kojarzy go właśnie z tą rolą. Sam Rusin nie ukrywa, że aktorstwo to jego pasja i nie mógłby robić w życiu nic innego.
"Przez długi czas miałem przekonanie, że teatr to moje życie. Choć jestem daleki od mówienia, że to misja. Uważam jednak, że w obecnych czasach ten zawód jest bardzo potrzebny. Teatr, film i kultura dają człowiekowi wytchnienie. To coś wspaniałego i potrzebnego" - przyznał w wywiadzie dla "Dobrego Tygodnia".
Sam Rusin długo czekał na to, by praca nie wypełniała każdej jego wolnej chwili. Zmiany nadeszły, gdy poznał swoją żonę Polę.
Aktor prawie nigdy nie pokazuje żony i nie zabiera jej na branżowe imprezy oraz premiery, gdyż ta nie jest związana z show-biznesem i najlepiej czuje się z dala od kamer.
Pomimo tego, Pola jest najważniejszą osobą dla Mateusza, który dziś nie wyobraża sobie, by nie mieć rodziny.
"Jeśli tylko nie pracuję, to pędzę do domu, żeby być z żoną i dziećmi. Chodzimy na spacery, czytamy, po prostu jesteśmy razem. Odkąd mam rodzinę, moje życie bardzo się zmieniło" - dodał w tej samej rozmowie.
Artysta nie kryje, że praca jest dla niego istotna, jednak dopiero po spotkaniu Poli zrozumiał, co naprawdę ma sens.
"Mam poczucie prawdziwego życia. To rodzina sprawiła, że moje życie nabrało sensu i ma cel. Mam wspaniałą żonę i cudowne dzieci. Wspaniałych teściów, z którymi jestem bardzo związany. No i zupełnie inaczej wykonuje się zawód, gdy ma się dla kogo żyć" - podkreślił.

Przeczytajcie również:








