Grzegorz i Krystyna Markowscy w tym roku będą obchodzili 53. rocznicę ślubu. Ich miłość rodziła się w niesprzyjających warunkach. Markowski, planując ślub z ukochaną, miał za sobą burzliwą przeszłość i... syna. Mało kto wierzył, że uda mu się stworzyć szczęśliwe małżeństwo z panną z zamożnego domu, po szkole baletowej.
Grzegorz Markowski: miłość spadła nagle
Kiedy Grzegorz Markowski poznał Krystynę, miał 16 lat i obracał się w szemranym towarzystwie. Ona była baletnicą z tzw. dobrego domu. Zresztą jej dom przyszły gwiazdor doskonale znał, bo na podwórku za nim spędzał większość wagarów. Jak wspominał w udzielonym w 2019 roku wywiadzie dla "Pani":
"Gdy poznałem swoją żonę, była otoczona wianuszkiem muzyków. Za domem Krysi kredą wypisywałem na nim brzydkie wyrazy, bo dom był drewniany i dobrze się kreda wciskała. Do głowy mi wtedy nie przyszło, że w marcu 1970 r. zobaczę Krysię w jedynej kawiarni w Józefowie, zakocham się, a potem w tym domu zamieszkam".
Grzegorz Markowski musiał spełnić warunek narzeczonej
Zanim jednak doszło do spotkania w kawiarni, Markowski przeżył romans, zwieńczony narodzinami syna. Muzyk obecnie nie utrzymuje z nim kontaktu, co, jak się wydaje, odpowiada obu stronom.
Jednak to nie burzliwa przeszłość Markowskiego sprawiła, że narzeczona zaczęła zastanawiać, się, czy ślub to na pewno dobry pomysł. Chodziło o fatalne oceny Markowskiego w szkole i to na krótko przed maturę. Były tak złe, że istniała obawa, czy w ogóle zostanie dopuszczony do egzaminu dojrzałości.
Krystyna twardo postawiła warunek: ślub odbędzie się tylko pod warunkiem, ze narzeczony uroczyście przysięgnie, że weźmie się za wkuwanie. Jak wspominał muzyk w wywiadzie dla "Vivy":
"Krysia powiedziała, że zerwie zaręczyny, jak ja tej matury nie uklepię. To podziałało jak kubeł zimnej wody, bo zacząłem dostawać piątki. Zrobiłem maturę, poszedłem do pracy, a potem zaczęła się muzyka".
Grzegorz i Krystyna Markowscy potrzebują tylko siebie
W 1973 roku Markowscy wzięli ślub w kościele w podwarszawskim Józefowie, a 6 lat później na świat przyszła ich jedyna córka Patrycja, która talent muzyczny ma po tacie. Odkąd przeszedł na emeryturę, córka pełni rolę jego łącznika z show biznesem, a czasem Markowski występuje gościnnie na jej koncertach.
Patrycja Markowska często powtarza w wywiadach, że rodzice, póki mają siebie, niczego więcej im do szczęścia nie potrzebują. Jak wyjawiła, cytowana przez "Życie na gorąco":
"Nie mają telefonów, nie korzystają z komputera. Ciągle chcą żyć jak hipisi".
Grzegorz Markowski, jako gwiazda rocka, w ciągu swojej kariery nie mógł opędzić się od wielbicielek. W wywiadzie dla "Vivy" nie wypierał się tego, że pokusy napotykał na każdym kroku:
"Miałem parę fascynacji kobietami i gdyby przybrało to formę aktywności, mogłoby się źle skończyć. Zawsze miałem te światełka ostrzegawcze, że nie wolno przekroczyć pewnej granicy. Bywały chwile słabości, pewnie po obu stronach, bo żona była tancerką i zjeździła świat w towarzystwie pięknych, młodych tancerzy i chórzystów. Było w czym wybierać. Zawsze zostaje trochę niepewności. A może mnie zdradziła? Mam nadzieję, że nie".
Grzegorz Markowski: swoje życie opiera na żonie
Grzegorz Markowski daje do zrozumienia muzyk, żona jest filarem jego życia. Z całych sił dba o to, by była szczęśliwa, bo jeśli nie jest, jego świat chwieje się w posadach. Jak wspominał w "Pani":
"Jest delikatna jak porcelana. Dlatego gdy pojawia się jakaś ryska, zaraz wyciągam klej ze złota i staram się ją skleić. Żeby tylko wszystko funkcjonowało. Zawsze wiedziałem, że mogę robić wszystkie rzeczy na świecie: zamiatać, stać na zmywaku, prowadzić roboty budowlane, śpiewać, nie śpiewać - byle tylko z nią być. To jest bardzo łatwe i proste życie".
Zobacz też:
Nagle wyszło o nieślubnym synu Markowskiego. Przez lata pozostawał w cieniu ojca i tak się urządził
Są nowe wieści o dawno niewidzianym Grzegorzu Markowskim. Wyciekło zdjęcie
Patrycja Markowska przerwała milczenie na temat ojca. "Jest trochę przerażony"








