Monika Brodka miała niespełna 17 lat, gdy zwyciężyła w finale 3. edycji polsatowskiego "Idola", a niedługo potem wydała płytę "Album".
Wokalistka z Twardorzeczki z dnia na dzień została gwiazdą, jej debiutancki krążek szybko pokrył się złotem, piosenki okupywały szczyty list przebojów, a bilety na koncerty sprzedawały się na pniu.
Latem 2005 roku na jeden z koncertów artystki wybrał się starszy od niej o ponad półtorej dekady Jan Wieczorkowski, który kilka miesięcy wcześniej odszedł z "Klanu" po siedmiu latach wcielania się w Michała Chojnickiego.
O jej związku z Janem Wieczorkowskim mówiła cała Polska
Jan Wieczorkowski po koncercie odwiedził Monikę za kulisami. Chciał tylko pogratulować jej wspaniałego występu, ale wpadł jej w oko, więc na gratulacjach się nie skończyło. Brodka zaprosiła go na kawę.
Wystarczyło kilka spotkań, by aktor i wokalistka uznali, że są stworzeni dla siebie. O ich związku mówiła cała Polska. Paparazzi nie odstępowali ich nawet na krok, wytropili ich nawet w Żywcu, dokąd Monika zabrała Janka na swój koncert, by przy okazji przedstawić go mieszkającym w pobliskiej Twardorzeczce rodzicom.
Nie jest tajemnicą, że Wieczorkowski poprosił ukochaną, by została jego żoną, a ona - choć wcale nie śpieszyło się jej do zamążpójścia - przyjęła oświadczyny.
Jan bardzo chciał stanąć na ślubnym kobiercu u boku wschodzącej gwiazdy polskiej piosenki, ale nie udało się mu przekonać jej, by nie czekali z zalegalizowaniem ich związku. Pewnego dnia zostawił ją bez słowa.
"Miłość nie istnieje. Wydaje mi się, że zakochanie często mylimy z miłością. Sama miłość to bardziej dopasowanie między dwojgiem ludzi i suma ich chwilowych potrzeb i oczekiwań. Bardziej partnerstwo" - opowiadała Monika w rozmowie z "Vivą!" wkrótce po tym, jak Wieczorkowski zostawił ją na lodzie.
Uciekła sprzed ołtarza cenionemu reżyserowi teatralnemu
Monika bardzo przeżyła rozstanie z Janem. Poświęciła mu nawet piosenkę o wymownym tytule "Miał być ślub", która stała się jednym z jej najpopularniejszych przebojów.
"Ta piosenka z założenia był to żart, a został potraktowany dosłownie. Przez to stała się weselnym hitem. W sumie cieszę się, że tyle serc połączyło się dzięki tym dźwiękom i jeśli to ma służyć zapieczętowaniu miłości, to niech będzie" - stwierdziła po latach w wywiadzie dla "Wysokich Obcasów".
Brodka przez pewien czas była singielką. Twierdziła, że nie warto się zakochiwać, bo to nigdy do niczego dobrego nie prowadzi.
"Później jest ciężko się rozstawać, rozstawać, rozstawać" - tłumaczyła na łamach "Vivy!".
W końcu jednak wokalistka i kompozytorka, gdy los postawił na jej drodze reżysera teatralnego Krzysztofa Garbaczewskiego, poczuła motyle w brzuchu. Zdobywca Paszportu Polityki okazał się "księciem z bajki", na którego Monika czekała parę lat.
"To, co tak naprawdę ludzi najbardziej kręci, ta książkowa miłość, jest czymś, czego cały czas próbujemy dosięgnąć, wyciągamy rękę, a to cały czas się oddala. Jak już się tego sięgnie, to zastanawiamy się, czy to już" - wyznała w wywiadzie dla "Vivy!", gdy wyszło na jaw, że... zaręczyła się z Garbaczewskim.
Ich ślub miał odbyć się podczas podróży do Stanów Zjednoczonych, ale zanim Monika i Krzysztof zabrali się za załatwianie formalności, ich związek zdążył się rozpaść. Byli parą przez cztery lata.
Zostawiła fotografa dla operatora. W końcu spotkała idealnego mężczyznę?
Niedługo później wyszło na jaw, że Brodka kompletnie straciła głowę dla fotografa Przemysława Dzienisa, który zajmował się oprawami wizualnymi jej płyt.
W 2018 roku plotkarskie media odkryły, że Przemek podarował Monice pierścionek zaręczynowy.
Trzy lata później narzeczeni udzielili jedynego wspólnego wywiadu, w którym potwierdzili, że chcą spędzić razem resztę życia. Niestety, ta deklaracja dość szybko przestała być aktualna, bo miejsce Przemysława zajął u boku Brodki jego kolega po fachu - młodszy od piosenkarki o prawie cztery lata fotograf, poznany na jednym ze stołecznych eventów Maksym.
Związek Moniki i Maksyma przetrwał zaledwie półtora roku. To, że się rozstali, stało się jasne, gdy nagle przestali się obserwować w mediach społecznościowych, a z Instagrama Rudnika zniknęły wszystkie zdjęcia, które zrobił Brodce.
Wiosną 2024 roku jeden z portali poinformował, że Monika znów jest zakochana. Tym razem otworzyła swe serce przed operatorem Mikołajem. Uczucie połączyło ich na planie teledysku do piosenki "Myślę sobie, Ż", który kręcili razem w Chile.
Pół roku po powrocie z Chile do Polski Brodka ogłosiła, że ona i Mikołaj oczekują na narodziny dziecka.
Synek wokalistki i operatora przyszedł na świat na początku marca 2025 roku.
Monika i jej ukochany nie opowiadają w wywiadach o swym związku. Często za to publikują w sieci romantyczne kadry z życia ich rodziny, które dowodzą, że są ze sobą bardzo szczęśliwi.
Źródła:
1. Wywiady z M. Brodką: "Wysokie Obcasy" (kwiecień 2019), "Viva!" (listopad 2006 i listopad 2012)
2. Wywiad z M. Brodką i P. Dzienisem, podcast "Między Słowami" TOK FM (czerwiec 2021)
Zobacz też:
Brodka potwierdziła oficjalnie swój związek. To on jest ojcem jej dziecka
Romansował z Markowską, Brodkę porzucił tuż przed ślubem. Usidliła go tajemnicza piękność
Ledwo Brodka ogłosiła ciążę, a już takie wieści. Jej ukochanego przyłapano na tym w centrum Warszawy








