Gdy na przełomie 1975 i 1976 roku Alicja Jachiewicz poznała Stefana Szmidta, miała za sobą zakończony z hukiem związek z Leszkiem Teleszyńskim i - jak twierdzi - tkwiła w nieudanym małżeństwie z Jackiem Stramą. Miała szalone powodzenie u mężczyzn, ale nie była szczęśliwa.
"Moje małżeństwo też było bez przyszłości" - wyznał Stefan Szmidt w wywiadzie dla "Echa Dnia".
"Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Alicję, pomyślałem, że jest najpiękniejszą kobietą, jaką kiedykolwiek widziałem" - powiedział
Alicja Jachiewicz i Stefan Szmidt: Połączyła ich miłość od pierwszego wejrzenia. Zaczynali od zera
Był koniec grudnia 1975 roku, gdy Alicja i Stefan wpadli na siebie w holu krakowskiego Teatru Bagatela. Wystarczyła chwila, by zakochali się w sobie bez pamięci.
"U mnie zakochanie objawia się tak, że mam miękkie kolana. Wtedy dokładnie coś takiego poczułam. To nie była szalona miłość, dla której traci się głowę, ale takie bardzo głębokie i prawdziwe uczucie" - opowiadała aktorka po latach "Super Expressowi".
Kilka dni później Alicja miała jechać do Warszawy na zdjęcia do filmu "Zofia". Stefan nieoczekiwanie pojawił się na dworcu ze świątecznym prezentem dla niej. Tak dobrze im się rozmawiało, że nie zauważyli, że pociąg odjechał.
"Zaproponowałem, że zawiozę ją do stolicy. Okazało się, że aktor, który miał grać jej męża, nie dotarł na plan, więc zaproponowano mi jego rolę. I tak zagrałem męża swojej przyszłej żony" - wspominał Stefan Szmidt w wywiadzie dla "Angory".
Kilka miesięcy później Alicja i Stefan - już wtedy wolni od zobowiązań wobec poprzednich partnerów - wzięli ślub, a w 1977 roku na świat przyszła ich córka Dominika.
"Zaczynaliśmy od zera, nie mieliśmy niczego, ale mieliśmy siebie. Po trudnych, niespełnionych poprzednich związkach wreszcie znaleźliśmy miłość. Chcieliśmy być rodziną i to nam się udało" - stwierdził aktor w cytowanym już wywiadzie.
Znaleźli swoje ukochane miejsce na ziemi
Po ślubie zamieszkali w bloku na warszawskim Ursynowie. Mieszkanie było ciasne, a oni marzyli o ucieczce ze stolicy. Oboje odnosili ogromne sukcesy jako aktorzy, więc szybko stać ich było na zakup własnego domu pod Warszawą. Kiedy jednak przeprowadzili się do Falęcic, zaczęło ich ciągnąć na "prawdziwą" wieś.
"Pojechałem z żoną do rodzinnego Biłgoraja na wakacje i niemal w jednej chwili podjęliśmy decyzję o osiedleniu się tutaj. Nie na stałe - chcieliśmy po prostu mieć miejsce, do którego się przyjeżdża odpocząć" - opowiadał Stefan Szmidt na łamach "Tygodnika Zamojskiego".
"Kupiliśmy kawałek ziemi pod Biłgorajem, a Stefan przewiózł tam z jednej z pobliskich wsi stuletnią chałupę. Obok domu wybudował pracownię malarską, a potem pomyślał, że to znakomite miejsce na organizowanie wernisaży i wystawianie sztuki" - wspomina z kolei Alicja Jachiewicz w rozmowie z "Angorą".
Pod koniec lat 90. aktorska para - wspierana przez córkę - powołała do życia Fundację Kresy 2000, która miała zajmować się organizacją imprez kulturalnych w malutkim Nadrzeczu.
Ich dom jest azylem dla artystów z całego regionu
Alicja Jachiewicz pokochała życie na wsi. Twierdzi, że każdy dzień zaczyna od wydojenia kóz, a sery z wyhodowanymi we własnym ogródku ziołami, które sama robi, są najlepsze na świecie. Specjalnością jej męża są z kolei knedle ze śliwkami.
"Jako kucharz jestem całkiem niezły, ale nikt nie gotuje lepiej niż Alicja. Dziczyzna w jej wydaniu to rarytas, o który biją się zawsze wszyscy goszczący u nas biesiadnicy" - stwierdził Stefan Szmidt w wywiadzie dla "Echa Dnia".
"Nasz dom jest azylem nie tylko dla nas. To także azyl dla prawdziwej polskiej sztuki, prawdziwych artystów, którzy coraz częściej uciekają z wielkich metropolii i szukają inspiracji wśród łąk, pól i lasów. U nas zawsze ją znajdą" - opowiadała aktorka podczas jednej z wizyt w studiu Biłgorajskiej Telewizji Kablowej.
Aktorska para robi wiele dobrego dla mieszkańców regionu - pomagają uzdolnionej młodzieży, prowadzą zajęcia teatralne (jedną z ich wychowanek jest Karolina Gorczyca). Od 2008 roku kierują też lubelskim teatrem Enigmatic KUL, a za swoją działalność odznaczeni zostali Krzyżami Kawalerskimi Orderu Odrodzenia Polski i uhonorowani prestiżową nagrodą "Pro publico bono".
Pół wieku razem. Takiego życia pragnęli oboje
Alicja Jachiewicz bardzo żałuje, że córka, która razem z nią i ojcem współtworzyła Dom Służebny Polskiej Sztuce w Nadrzeczu, zdecydowała się kilka lat temu opuścić Polskę (Dominika Szmidt-Monsuy skończyła romanistykę, wyszła za mąż za Francuza i mieszka obecnie we Francji). Aktorka bardzo chciałaby częściej widywać i Dominikę, i dorosłego już wnuka Aleksandra.
77-letnia Alicja Jachiewicz i 82-letni Stefan Szmidt - choć od dawna już mogliby cieszyć się emeryturą - wciąż pracują na pełnych obrotach.
"Dopóki wystarczy nam sił i będziemy się czuć potrzebni, nic w naszym pomyśle na życie się nie zmieni" - zadeklarowali w rozmowie z "Angorą".
"Pół wieku ze Stefanem to całe moje życie. Życie niezwykłe, pełne pasji, ciepła, radości i szczęścia, o jakim zawsze marzyłam" - wyznała niedawno aktorka, opowiadając w programie telewizyjnym o sobie i ukochanym mężczyźnie.
Źródła:
1. Wywiady z A. Jachiewicz: "Super Express" (lipiec 2013), "Echo Dnia" (sierpień 2002), Biłgorajska Telewizja Kablowa (listopad 2025).
2. Wywiady ze S. Szmidtem: "Rzeczpospolita" (listopad 2016), "Tygodnik Zamojski" (styczeń 2020).
3. Wywiad z A. Jachiewicz i S. Szmidtem, "Angora" (styczeń 2016).
Zobacz też:
Wiadomo, co dalej z "rodzinką.pl". Produkcja chce w to brnąć dalej
Córka Jandy i Seweryna nagle przerwała milczenie. Tak jej się żyło w cieniu rodziców








