Kinga Rusin pragnęła wrócić do formy. Zmagała się z problemami
Kinga Rusin to znana dziennikarka i przedsiębiorczyni, która ostatnio zmagała się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Zapowiadała jednak, że mimo trudnej sytuacji nie podda się. Miała zamiar zrobić wszystko, by poradzić sobie z przeciwnościami losu.
"Życie jest zbyt krótkie żeby nie dawać sobie szansy - nawet ryzykując. Jeżeli po powrocie wyniknie z badań, że ręka mi się zrosła, (...) to zaryzykuję treningi. Nie chcę tracić kolejnego sezonu narciarskiego. Nie wiem jak długo będzie mi się chciało tak jak chce mi się teraz" - opisywała swoje myśli w sieci.
Kinga Rusin podkreślała, że wyznaczyła sobie konkretny termin powrotu do formy.
"(...) teraz biorę się ostro do ĆWICZEŃ bo... marzę o śniegu i mrozie! Kto się dziwi ten mnie nie zna! Narty to moja największa pasja! Został mi miesiąc! Trzymajcie kciuki!" - pisała w połowie stycznia.
Kinga Rusin osiągnęła coś, co wydawało się niemożliwe. Ludzie zachwyceni
Co ciekawe, dążenie do celu okazało się łatwiejsze niż się zdawało. Kinga Rusin znienacka podzieliła się dobrymi nowinami.
"Przybyłam, zobaczyłam, zwyciężyłam! Mój ortopeda jest w szoku! Powiedział, że to nieprawdopodobne jak szybko wróciłam do sprawności po tak poważnym urazie. W przypadku zamrożonego po złamaniu barku to normalnie zajmuje rok albo dłużej. U mnie po trzech miesiącach do pełnego zakresu ruchu brakuje zaledwie 10%. A jeszcze w grudniu w zasadzie nie ruszałam ręką..." - napisała na Instagramie.
Kinga wyjawiła, że stało się coś jeszcze. Wróciła do formy sprzed 5 lat!
"Codziennie blisko trzy godziny ćwiczeń (głównie jogi), bez wymówek, bez taryfy ulgowej. Do tego zdrowe jedzenie, długie spacery, spokój, dużo medytacji i dobrej muzyki oraz porządny sen. Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Również moje" - dodała.
Kinga napisała, że wielokrotne powtarzanie ćwiczeń sprawiło, że zniknęły problemy z utrzymaniem równowagi czy wytrzymaniem w jednej pozycji przez długi czas.
"Wstawanie przed szóstą rano było czystą radością. Uwielbiałam tę rutynę. Moje ciało mi się odwdzięczyło sprawnością, rozciągnięciem, wyglądem. Zniknęły problemy z kręgosłupem" - zwierzyła się.
Kinga Rusin osiągnęła pełnię szczęścia
Jej zwycięstwo stało się ważnym głosem dla internautów. Zwłaszcza zakończenie instagramowego wpisu sprawiło, że pojawiły się wielkie nadzieje wśród odbiorców zmagających się z podobnymi problemami:
"Jak mówił mój nauczyciel: jeżeli nie jesteś w stanie uśmiechać się ćwicząc to to traci sens. Dlatego do jogi lubię wracać dając sobie zawsze na początku taryfę ulgową. Tak też było i tym razem. Małymi krokami, codziennie jeden dalej, zwiększał się nie tylko zakres moich ruchów się też poziom mojego szczęścia".
Czytaj też:
Kinga Rusin na poważnie myśli o powrocie. Przed nią kluczowy moment
Po piętnastu wspólnych latach Rusin przerwała milczenie nt. Marka. Co za słowa
Kłopoty w raju Rusin i Kujawy. Ostatniej nocy potwierdziły się doniesienia. Jest bardzo kiepsko








