Fani "M jak miłość" od dawna wiedzieli, że 1907 odcinek, zaplanowany na 3 lutego, będzie przełomowy dla Franki i Pawła Zduńskich.
Chociaż grająca Frankę Dominika Kachlik apelowała, by nie śledzić przecieków z planu i pozwolić się zaskoczyć, widzowie mieli złe przeczucia.
Widzowie "M jak miłość" murem za Franką
Fani "M jak miłość" ze sporym wyprzedzeniem uprzedzali produkcję na oficjalnych profilach "Emki", że jeśli potwierdzą się plotki i Franka rzeczywiście umrze, przestaną oglądać. Ponieważ przyczyną śmierci tej serialowej bohaterki miał być tętniak aorty, wystarczyło zapisać w scenariuszu, że został w porę zoperowany.
Produkcja "M jak miłość" nie potwierdzała krążących na ten temat plotek, a grająca Frankę Dominika Kachlik wprost zaapelowała o powściągniecie emocji. Jak napisała w mediach społecznościowych:
"Czytałam te wszystkie artykuły na swój temat, widzę tę burzę. I mam do was bardzo gorącą prośbę. Dajcie sobie tę przyjemność z oglądania rzeczy, nie z czytania spoilerów, streszczeń".
Potwierdziły się obawy widzów "Emki" ws. żony Pawła Zduńskiego
Widzowie jednak jasno dali do zrozumienia, że od "Emki" oczekują pozytywnych emocji, a nie ciągłych dramatów. Jak pisali w mediach społecznościowych:
"Jak Franka umrze, to będzie mój ostatni odcinek »M jak miłość«, a oglądam od pierwszego"
"Ten serial jest odskocznią od życia codziennego, nieraz naprawdę ciężkiego. Proszę, nie dołujcie widzów aż tak wieloma przytłaczającymi wątkami".
Protesty na nic się nie zdały i Franka Zduńska nie doczekała planowanej operacji. Kiedy po spotkaniu z bliskimi złapała się za serce i zaczęła słabnąć, stało się jasne, że już nic się nie da zrobić.
Błyskawiczna interwencja lekarzy nie zdołała uratować jej życia. Zrozpaczony mąż, Paweł Zduński, grany przez Rafała Mroczka, został sam z synem Antosiem.
Dominika Kachlik wyjaśnia tajemnicę Franki
Po tym, gdy w serialu dopełniła się tragedia Franki, głos zabrała odtwórczyni tej roli. Dominika Kachlik wzięła całą winę na siebie i poprosiła fanów, by przestali warczeć na produkcję. Jak zapewnia na swoim Instagramie, sama nalegała na zamknięcie swojego wątku:
"Nie obwiniajcie produkcji. To jest moja wina! Ja pożegnałam się z serialem. Nie wywalono mnie. Na mnie już czas. Pora iść dalej... Czas na zmiany. Chciałam podziękować ekipie, osobom, które tworzą ten serial. Ten serial tworzy bardzo dużo osób, których nie widzicie. Bardzo jest to dla mnie trudno pożegnać się z Franką, bo dałam jej dużo serca. Postać jest mi bliska. Będę za nią tęsknić. Będę tęsknić za relacjami i ludźmi".
Wpis aktorki doczekał się kopii na oficjalnym profilu "M jak miłość" na Facebooku. Jak wyznała w nim Kachlik, ostatnie sceny Franki tak ją wyczerpały, że boi się je oglądać:
"Ja muszę się przyznać, że nie wiem, czy będę oglądała ten odcinek... Jeśli nie jesteście w stanie oglądać, to macie pełne rozgrzeszenie ode mnie. Pomyślałam, że wam się nagram, żeby powiedzieć kilka słów. Przede wszystkim chciałabym bardzo podziękować Wam - fanom "M jak miłość", fanom mojej postaci - Franki, za wasze zaangażowanie, mnóstwo wiadomości. Wiem, że bardzo przeżywacie ten finał smutny. Ale myślę sobie, że to dobrze. Podziwiam to, jak bardzo jesteście zaangażowani. Bo to świadczy o waszej empatii.. Dziękuję wam za to..."
Zobacz też:
Wyjaśniło się ws. Franki Zduńskiej. Widzowie "M jak miłość" będą rozżaleni
Ludzie oburzeni na scenarzystów "M jak miłość". Mówią, że że przestaną oglądać serial TVP. Oto powód
Niebywałe wieści o gwieździe "M jak miłość". Szykują się duże zmiany








