Ten program przyniósł Bosackiej dużą popularność. Po nim Polacy zmienili przyzwyczajenia
Katarzyna Bosacka rozpoczęła swoją przygodę z mediami pod koniec lat 90. od redakcji poczytnych czasopism. Szeroka publiczność poznała ją dekadę później, gdy wraz z Klaudią Carlos zaczęła prowadzić w TVN Style "Salon piękności".
Ale to dopiero format "Wiem, co jem i wiem, co kupuję" tak mocno przypadł widzom do gustu, że doczekał się aż 200 odcinków i był emitowany przez siedem lat. Dzięki niemu Polacy zaczęli czytać etykiety na różnych produktach i nauczyli się je rozszyfrowywać.
Związana od końca 2024 roku z TVP Bosacka nadal uważnie studiuje składy kupowanego przez siebie jedzenia. Często przygląda się też z bliska temu oferowanemu przez gwiazdy.
Nie mogła więc przemilczeć oferty Anny Lewandowskiej. Tak ją ocenia.
Bosacka wprost o produktach Lewandowskiej. Mówi o jednym istotnym warunku
Jak wiadomo, żona Roberta Lewandowskiego sama w sobie stanowi bardzo silną markę na rynku. Influencerka promuje w sieci przede wszystkim własne produkty i usługi: od planów treningowych przez suplementy aż po zdrową żywność właśnie.
Okazuje się, że Bosacka już ją sprawdzała.
"Skład produktów Ani Lewandowskiej analizowałam i one są bardzo przyzwoite" - powiedziała krótko w rozmowie z Jastrząb Post.
Nie uważa jednak, że oferta gwiazdy jest przeznaczona dla każdego.
"Jeśli ktoś ma zasobny portfel, to oczywiście tak" - dodała z uśmiechem.
W sklepie internetowym firmy Lewandowskiej można znaleźć m.in. batony proteinowe za 5,49 zł, chipsy z bobu za 9,99, smoothie za 4,49 zł w promocji, masło za niespełna 80 zł czy bezglutenowy chleb za 12,99. Ceny kremów wahają się od 17 do blisko 40 zł, a oliwy z oliwek od 60 do nawet 100 zł.
Bosacka ma swoje sposoby na udane zakupy. Wystarczy trzymać się kilku zasad
Całkiem niedawno Bosacka dzieliła się zresztą swoimi sposobami na ogólną drożyznę w sklepach. Jak zawsze wyszła od absolutnych podstaw, zachęcając do zaprzestania kupowania marnej jakości jedzenia. Ważne jest również odpowiednie przygotowanie do zakupów.
"Planować, lista, sprawdzać kazamaty lodówek, szafek. Nie idziemy głodni (...) i jak najkrócej [stoimy] przy kasie, gdzie siedzi kasjer, bo tam jest najdłuższa wystawka. To tak zwane zakupy impulsywne" - mówiła w rozmowie z Plotkiem.
Dobrym pierwszym krokiem jest też wyzerowanie domowych zapasów, co na pewien czas w ogóle powstrzyma nas od chodzenia na zakupy spożywcze.
Zobacz też:
Osiem miesięcy temu Bosacka wzięła drugi ślub, a teraz takie doniesienia. Ogłosiła to oficjalnie
Bosacka uchodzi za osobę zorganizowaną. Tą decyzją wszystkich zaskoczyła








