Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Żona atakuje Michalczewskiego: Przez 10 lat wspólnego życia raz zrobił mi herbatę

Barbara Michalczewska (35 l.) twierdzi, że małżeńską sielankę z Darkiem (47 l.) ma już za sobą. Co więcej, od pewnego czasu mąż trzyma ją na dystans! "Fajnie jest mieć bogatego męża, ale chyba wolałabym, żeby bardziej zwracał uwagę na moje potrzeby" - żali się 35-latka.

Para poznała się kilka lat temu na siłowni, której właścicielem jest Darek.

Reklama

Basia szybko wpadła mu w oko, jednak musiało upłynąć trochę czasu, nim pozwoliła się "zdobyć". Później poszło jak z płatka. Dla Darka zrezygnowała z pracy - była asystentką w klinice medycyny naturalnej - i została "kobietą Tigera".

Zaczęły się egzotyczne podróże, fascynacja i wymyślanie wspólnego życia.

Pobrali się, gdy Basia była już w czwartym miesiącu ciąży.

Jak wyznaje na łamach magazynu "Pani", Darek zaczął znikać z domu tuż po urodzeniu syna i gdyby nie jej rodzice, nie poradziłaby sobie ze wszystkim.

"Nagle zostałam sama, byłam przyzwyczajona do ciągłego bycia z Darkiem, dlatego bardzo mnie to zabolało. Wcześniej mąż obiecywał, że będzie ze mną, ale nie zmienił trybu życia, znikał na całe dni załatwiać swoje sprawy, biznesy" - żali się.

Choć uważa, że Darek jest dobrym człowiekiem i ma wielkie serce, nie poświęca jej tyle uwagi, ile by sobie życzyła. Dla niego w końcu zmieniła całe swoje życie.

Musiało minąć sporo czasu, nim przyzwyczaiła się do tego, że mąż ma również "swoje" życie i potrzebuje wyskoczyć czasami gdzieś z przyjaciółmi.

Czy narodziny drugiego dziecka - córki Nel - jakoś zmieniły Michalczewskiego? Zdaniem Basi - nie!

"W domowych sprawach Darek jest bezradny, przez 10 lat wspólnego życia raz zrobił mi herbatę. Totalnie roztrzepany, ciągle coś gubi: telefon, papiery. Gdy skądś wychodzimy, pytam go: 'Zabrałeś telefon?'".

Najgorszy jest jednak dystans, z jakim od pewnego czasu ją traktuje. Skończyło się kino, wspólne spacery, prezenty...

"Oczywiście fajnie jest mieć przystojnego i bogatego męża, ale chyba wolałabym, żeby bardziej zwracał uwagę na moje potrzeby" - mówi z goryczą Barbara.

"Mąż lubi być w centrum uwagi, to wieczny chłopiec i chyba już się nie zmieni. Choć dzieli nas różnica 12 lat, wydaje mi się, że to ja jestem dojrzalsza. Doświadczone koleżanki mówią mi: 'Poczekaj, zmieni się, zmieni się, osiądzie'. Nie za bardzo w to wierzę, ale nadzieję trzeba mieć" - kończy Michalczewska.

Darek z kolei zarzuca żonie, że widzi wszystko w czarnych barwach, jest mało konsekwentna, próbuje go ustawiać i rozpuszcza dzieci. Uważa jednak, że to kobieta jego życia, dzięki której stał się innym człowiekiem!

Dowiedz się więcej na temat: dariusz michalczewski | Barbara Michalczewska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje