Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Zofia Kucówna nigdy się z tym nie pogodziła

W albumie ma wiele zdjęć, ale tylko jedno darzy szczególnym sentymentem. Jest na nim Zbigniew Cybulski. Co ją z nim łączyło?

Dziewczyny traciły głowę na jego punkcie, robiły co mogły, by Zbigniew Cybulski choć na chwilę skupił na nich swoją uwagę.

Reklama

- Kochałam go zawsze, bo to coś, jeśli nie jest spełnione do końca, zawsze pozostaje i drzemie sobie. To zawisło w przedakcie i nigdy nie zabrzmiało, dlatego trwało długo, wiecznie. Może do dziś nawet? - pisała w swojej książce "Zdarzenia potoczne" Zofia Kucówna (86 l.).

Poznali się na początku lat 50. w krakowskiej szkole teatralnej, gdzie studiowali na wydziale aktorskim. - Imponował mi. Był ode mnie starszy o sześć lat, leczył rany w sercu po Ewie Lassek, co intrygowało i powodowało, że każda z nas chętna mu była pomóc w tej kuracji - wyznała Zofia.

Ale Cybulski nie był zainteresowany Kucówną w inny niż koleżeński sposób. Po skończeniu edukacji ich drogi się rozeszły. I z dala od siebie układali sobie życie.

Pod koniec lat 50. w Gdańsku częstym gościem Teatrzyku Bim-Bom, gdzie za gwiazdę uchodził Cybulski, była Elżbieta Chwalibóg, studentka akademii sztuk pięknych. Niebawem zostali parą, a ciąża przyśpieszyła decyzję o zalegalizowaniu związku. Ślub odbył się 10 września 1960 r. w Sopocie, wkrótce potem narodził się ich syn.

Kucówna zdecydowała się w połowie lat 50. na małżeństwo ze starszym o trzy lata kolegą ze studiów Janem Mayzelem. Po ukończeniu szkoły w 1955 r. młoda aktorka chciała występować wszędzie razem z mężem. Grali w teatrach Krakowa i Lublina, aż w 1958 r. zostali zaangażowani do Teatru Powszechnego w Warszawie, gdzie artystka wdała się w głośny romans z Adamem Hanuszkiewiczem, aktorem i reżyserem.

Cybulski i Kucówna spotkali się ponownie na gruncie towarzyskim już po wielkim sukcesie aktora w filmie "Popiół i diament". Zbyszek się wyraźnie zmienił.

- Niby ten sam, a jakiś inny. A mimo to chciało mi się z nim i mówić, i być, i ocierać się o jego genialność, i łasić do niej, i pochlebiać jej. A on przyjmował mnie chętnie, choć nieuważnie, serdecznie, choć z nonszalancją chłopca, który wie, że jest najfajniejszy w całej parafii. I byłam zwyczajnie ucieszona, ale onieśmielona - notowała Kucówna.

To wtedy mu powiedziała: "Ty jesteś już w innym miejscu, dla mnie niedostępnym".

Krótko przed jego tragiczną śmiercią w 1967 r. spotkali się przypadkowo w Teatrze Ateneum. Kucówna rozwodziła się z Janem Mayzelem dla Adama Hanuszkiewicza, którego Cybulski nie szanował. Zrobił jej o to awanturę, zarzucił zdradę młodzieńczych ideałów.

Nie był trzeźwy. Nie pogodzili się, nawet wódka z bufetu przyniesiona przez koleżankę nie pomogła. - A potem była już tylko jego śmierć, też taka głupia i taka jeszcze nie w porę... - pisała Kucówna.

W swoim albumie zachowała jego fotografię ze studenckich lat. - Patrzę na tę kochaną twarz, śmiejącą się, młodą, mądrą i gniew rozpaczliwy podchodzi do gardła, że już nigdy w życiu ani śmiechu z nim, ani kłótni, ani picia wódki - mówi dziś artystka.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:


Na żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Zofia Kucówna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »