Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

"Wtedy straciłam kontakt z ojcem"

W najtrudniejszych chwilach w Ameryce zostawił ją jedyny mężczyzna. Ale wraz z mamą i siostrą Joasia Krupa (32 l.) świetnie sobie sama poradziła...

Gdy się pojawia, mężczyźni prężą muskuły, a kobiety nerwowo szepczą. Jej wygląd budzi zazdrość, a akcent kpiny. - Jeśli cię krytykują, to znaczy, że wzbudzasz emocje. A Hollywood nauczyło mnie, że to najważniejsze - kwituje Joanna z uśmiechem.

Reklama

Poważnieje, gdy zaczyna opowiadać o swoich początkach w Ameryce. - To był 1984 rok. Miałam 5 lat, gdy wyjechałam z mamą do Chicago. Pół roku później dołączył do nas ojciec. Mieszkaliśmy kątem u babci i cioci. W jednym pokoju...

Mama Joanny, Jolanta, pracowała wtedy w fabryce. Po 12 godzin dziennie, bez wolnych weekendów. Ojciec w pewnym momencie przestał dokładać się do wspólnego budżetu.

Bywał w domu rzadko. Pracując jako inżynier, krążył między Chicago a Warszawą. Po rozstaniu rodziców sytuacja finansowa pogorszyła się. Wtedy Jolanta podjęła ryzykowną decyzję.

- Wyprowadziłyśmy się do Los Angeles. Ja, mama i młodsza ode mnie o 6 lat Marta. Miało być łatwiej, ale było znacznie trudniej. Wtedy też straciłam zupełnie kontakt z ojcem - opowiada Krupa.

Mama kibicowała jej z całych sił, gdy próbowała zaistnieć jako modelka i aktorka. Mocno przeżywała, gdy figura córki okazała się zbyt kobieca na wybieg, a uroda zbyt słowiańska dla amerykańskich filmów.

Na początku trudno jej było pogodzić się z rozbieranymi sesjami, dziś jest dumna z córki, że po karierę nie idzie "na skróty". Bo Joanna na castingach często słyszy niedwuznaczne propozycje od "ważnych panów" z Hollywood.

- Można sobie zrobić dziecko z kimś sławnym, przespać się z producentem, żeby dostać rolę - mówi bez ogródek. Wie, że "american dream" nie jest słodką opowiastką na dobranoc. - Życie nauczyło mnie, że ufać to ja mogę tylko mamie i siostrze - zapewnia.

Udział w amerykańskim "Tańcu z gwiazdami" uczynił ją rozpoznawalną. Gdy pojawiała się na bankietach w Hollywood, nikt nie pytał, jak się nazywa. To ona przedstawiała innym swoją siostrę. Zaczęły sypać się propozycje aktorskie, modowe i nie tylko. W tym jedna szczególna, bo z Polski, gdzie mieszkał jej ojciec Zbigniew Krupa, którego nie widziała od 12 lat.

Gdy wzięła udział w "Top model", doszło do spotkania ojca z córką. Polały się łzy... Wyjaśnili sobie sprawy z przeszłości, a Joanna mogła pochwalić się narzeczonym. Romain Zago jest właścicielem klubu w Miami, zna 5 języków. Jest niezwykły też dlatego, że zgodził się, by z nim i z Joanną zamieszkały też jej mama i siostra.

- Nie wyobrażam sobie, że jesteśmy osobno. Zresztą Romain zawsze marzył o dużej rodzinie. A na dzieci będzie musiał poczekać. Teraz chcę być trochę samolubna - kwituje modelka. Oby tylko ten "zdrowy egoizm" nie zniszczył ich związku...

Z. A.

(nr 19)

Dowiedz się więcej na temat: Joanna Krupa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje