Śpiewa, tańczy, recytuje. Julia Wieniawa spełnia się na wielu polach
Julia Wieniawa nie może narzekać na brak pracy. Kampanie reklamowe, tworzenie muzyki, przygotowania do trasy koncertowej, wypuszczenie nowych zapachów perfum, a wreszcie i granie w teatrze czy filmach - wszystko to wymaga niezłej organizacji.
Teraz sporo dzieje się szczególnie na tym ostatnim polu. W przeciągu krótkiego czasu do kin trafią aż dwie produkcje z jej udziałem: "Dalej jazda 2" Mariusza Kuczewskiego, kontynuacja komedii familijnej sprzed dwóch lat, i "Chcę więcej", debiut Damiana Matyasika.
Przy okazji uroczystej premiery tego drugiego tytułu, który oficjalnie pojawi się w repertuarze w ten piątek, 30 stycznia, rozpętała się niezła afera. A influencerka znalazła się w samym jej centrum...
Wieniawa znowu w centrum afery. Oto jak zachowała się na własnej premierze
Wieniawa miała uświetnić swoją obecnością poniedziałkowy pokaz filmu w Katowicach. O wyznaczonym czasie na miejscu stawili się inni członkowie obsady, m.in. Maciej Musiałowski i Piotr Stramowski. Ale głównej aktorki zabrakło... a przynajmniej na początku.
Jak podaje "Dziennik Zachodni", wydarzenie miało się rozpocząć o 18:00. Godzinę wcześniej na evencie zjawili się dziennikarze, aby porozmawiać z aktorami na ściance. Niestety na Julię trzeba było czekać aż do 19.00.
Nie wynikało to jednak z "gwiazdorzenia" czy niewystarczającego przygotowania 27-latki, a z powodów losowych. Koleżankę z planu, która spóźniła się nie z własnej winy, wsparła cała ekipa.
"Ona sama tłumaczyła, że miała 'niezaplanowaną wycieczkę krajoznawczą po Katowicach'. (...) Poprzedni [kierowca - przyp. aut.], jadąc po aktorkę, miał mieć niegroźną (...) [kolizję], trzeba było więc czekać na kolejnego" - opisywał wspomniany serwis.
Mama Wieniawy nie mogła milczeć w obliczu afery. Tak się tłumaczy
Do sprawy odniosła się już mama gwiazdy, która pełni jednocześnie rolę jej menedżerki. Widać, że nie była zadowolona z tego, co się stało, zwłaszcza że wraz z córką zastosowały się do wcześniejszych ustaleń.
"Produkcja filmu prosiła nas, żebyśmy czekały na transport od godz. 17.30, który przyjechał po Julię dopiero o 18.45. Julia była gotowa punktualnie na godzinę umówioną z organizatorem. Sytuacja absurdalna i dla mnie kompletnie niezrozumiała. Jeśli wystąpiły jakiekolwiek problemy logistyczne, powinny być jasno zakomunikowane i wyjaśnione" - przekazała w odpowiedzi na zapytanie "Faktu".
No cóż, czasem niestety takie sytuacje się zdarzają. Na szczęście osatecznie wszystko dobrze się skończyło.
Zobacz też:
Wieniawa spakowała walizki i poleciała na wakacje. Aż trudno uwierzyć z kim. Nagle nazwała go mężem








