Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. L. Schillera w Łodzi, nazywana potocznie "łódzką filmówką", co roku wypuszcza na rynek mnóstwo utalentowanych aktorów, reżyserów, operatorów filmowych czy producentów.
Do jej najwybitniejszych absolwentów należą między innymi Andrzej Wajda, otwiera się w nowym oknie, Roman Polański, Krzysztof Kieślowski, Stanisław Bareja, Małgorzata Szumowska czy Wojciech Smarzowski. Okazuje się, że droga przygotowania studentów do pracy w branży filmowej wcale nie była usłana różami, mimo ogromnej radości z szansy na naukę w tak prestiżowym miejscu.
Anna Paliga w marcu 2021 roku wywołała do tablicy wykładowców, którzy mieli dopuszczać się w jej murach przemocy zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Nagłośniła w mediach kwestie mobbingu, publicznego upokarzania i wykorzystywania seksualnego. Wielu uczniów musiało przez to udać się później na terapię.
Aktorka w swoim liście ujawniła, że na wydziale aktorskim panowało przekonanie, że młodych należy "łamać" i "przyzwyczajać do zaciskania zębów", co pomoże im w tym zawodzie. Kilkadziesiąt innych studentów potwierdziło zarzuty absolwentki.
Weronika Rosati szczerze o przemocy w szkole filmowej
W książce "Wszyscy wiedzieli" Karolina Korwin-Piotrowska zebrała historie od byłych uczniów "filmówki", profesorów, członków władz oraz psychologów. Wśród nich znalazła się m.in. Weronika Rosati.
Aktorka szczerze opowiedziała o przykrych wspomnieniach z nauki w Łódzkiej Szkole Filmowej. W wywiadzie opisała doświadczenia z "fuksówki" - wówczas nie miała nawet pojęcia, na czym polega ta "tradycja". Szybko okazało się, że głównie na dręczeniu i upokarzaniu młodszych kolegów przy pełnej akceptacji władz szkoły.
Na przykład zostaliśmy wezwani w środku nocy do jakiejś sali i kolega ze starszego roku — jak widzę jego twarz w serialach i mniejszych rolach, to włos mi się jeży na głowie — znęcał się nad ludźmi psychicznie. Kazał robić różne rzeczy: szczekać, nie szczekać, udawać zwierzęta. Upokarzał nas
Rosati postanowiła zbuntować się i poszła zgłosić to profesorowi. Niestety, odmowa udziału w studenckiej "zabawie" mogła negatywnie odbić się na wizerunku przyszłych aktorów. Taka decyzja z reguły wiązała się ze strasznym ostracyzmem.
Nastawiali cały rocznik przeciwko mnie. W tym także wykładowców. Naprawdę prawie cały pierwszy rok zajęły mi starania, żeby ludzie z powrotem się do mnie przekonali, żeby mnie zaakceptowali. W jakimś stopniu ich rozumiem, bo być może mieli poczucie, że uważam się za lepszą od nich. A ja naprawdę miałam świadomość, że nie muszę w tym uczestniczyć. Że mogę również zrezygnować z tych studiów. (...) Jednak zostałam i pamiętam, że długo byłam czarną owcą
Najgorsze chwile przeżyła jednak z profesorką Ewą Mirowską, która starała się robić wszystko, aby Weronika poczuła się gorsza. Po emisji odcinka "Tak czy nie?" w reżyserii Bugajskiego określiła rolę Rosati dnem, obrażając ją przy pozostałych studentach.
Z kolei gdy występowała na scenie, łapała się za głowę w milczeniu, co nie było wcale rozwijające. Uważano, że wszystko zawdzięcza wyłącznie swojemu ojcu.
"Są aktorki, które myślą, że jak będą przesiadywać po nocach z reżyserami i się prześpią dla ról, to zrobią karierę" - usłyszała od jej asystenta po udziale w festiwalu Camerimage.
Wszyscy byli zastraszeni. Każdy jeszcze by mnie ukamienował, byleby ona nie przyczepiła się do niego. Każdy oddychał z ulgą, że to nie jemu się przytrafiło. To było straszne upokorzenie, ale przede wszystkim poczucie, że wszyscy są przeciw mnie
Studenci byli izolowani od świata, a profesorowie planowali próby w święta, aby nie odwiedzać swoich bliskich. Przekonała się o tym Joanna Koroniewska, która nie mogła nawet pożegnać swojej umierającej mamy.
Jej reakcję mam w pamięci do dzisiaj. Wyzwała mnie od egoistek. Powiedziała, że nie jestem w teatrze sama, gram w spektaklu z innymi kolegami. Jak w ogóle mogę wyobrażać sobie taką sytuację, że nie będzie mnie na próbie
Później po prostu rzuciła słuchawką, a aktorka finalnie pojawiła się na próbie. Tego samego dnia jej mama odeszła w hospicjum. Przyznała, że to wydarzenie dosłownie złamało jej serce.
Zobacz też:
Maciej Radel o nękaniu w łódzkiej "filmówce"! "Przyszły zawód nie musi opierać się na poniżaniu"
Weronika Rosati oskarża media: "Moja osoba obrosła legendami. Bardzo chronię prywatność"
Tak mieszka Iga Świątek. Nie znajdziesz u niej przepychu!











