Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Walka z ciężką chorobą odmieniła Anię Wyszkoni! Teraz czas na ślub?

Ania Wyszkoni (35 l.) niedawno wyznała, że walczyła z groźną chorobą. Największe oparcie znalazła w ukochanym partnerze Macieju. Czy teraz zdecyduje się zostać jego żoną?

Równo rok temu obchodziła 10. rocznicę związku z Maciejem Durczakiem (43 l.). Tak radosne święto miało być dla Ani Wyszkoni (35 l.) bodźcem, by zrobić kolejny krok i stanąć z ukochanym na ślubnym kobiercu.

Reklama

To dzięki niemu kariera Anny nabrała tempa. Udowodnił piosenkarce, że można połączyć sprawy rodzinne z obowiązkami zawodowymi.

Jednak nawet narodziny ich córeczki Poli (4) nie były w stanie przekonać wokalistki do zalegalizowania związku.  Być może po rozwodzie z poprzednim partnerem, Adamem, z którym ma syna Tobiasza (10), obawiała się zrobić ponownie ten krok? 

Jednak wydarzenia ostatnich miesięcy sprawiły, że gwiazda zmieniła podejście do wielu spraw. Kiedy Anna walczyła o życie, Maciej wszystko rzucił, by przy niej być. 

Mimo że jest przecież menedżerem innych popularnych wykonawców (m.in. zespołów Lady Pank i Bracia). Wierni wielbiciele talentu Anny Wyszkoni od dawna mieli przeczucie, że w życiu piosenkarki dzieje się coś niedobrego.

Pod koniec marca Maciej niespodziewanie odwołał jej koncerty i zapowiedział, że Anna wróci na estradę dopiero z początkiem maja.  To było do niej niepodobne, bo ona kocha śpiewać i nie potrafi żyć bez fanów. Ale jeszcze dziwniejsze było to, że zdecydowała się spędzić święta wielkanocne z dala od swoich dzieci, Tobiasza i Poli, tylko z partnerem. A przecież Anna jest osobą niesłychanie rodzinną i nie lubi rozstawać się z dziećmi, szczególnie w świąteczny czas. W tym roku jednak gwiazda zdecydowała się lecieć z Maciejem na drugi koniec świata, do egzotycznej Indonezji.

Kiedy wrócili, ukryli się przed światem w zaciszu swego domu pod Wrocławiem i nie odbierali telefonów. Dopiero po kilku tygodniach można było nawiązać z nią kontakt. Nie chciała nic mówić. Pod koniec maja, na festiwalu w Sopocie, gdzie świętowała 20. rocznicę działalności artystycznej, przerwała milczenie. Przyznała, że zmagała się z ciężką chorobą.

"Zrobiła to tylko dlatego, żeby podziękować fanom. W tych trudnych chwilach bardzo czuła ich przyjaźń i wsparcie" – mówi tygodnikowi "Świat i Ludzie" Durczak.

Dziś Ania czuje się lepiej. Jak wiele osób, które pokonały chorobę, ma wrażenie, że dostała od losu nowe życie.

"Nadszedł czas, gdy jest gotowa nadać życiu nowy wymiar. Może oznacza to zalegalizowanie związku? Ale jest bardzo tajemnicza. Nie lubi rozmawiać o sprawach prywatnych" – mówi osoba zaprzyjaźniona z Anną.

Sakramentalne „tak” byłoby zwieńczeniem jej uczucia do Macieja. Dowiódł przecież, że jej dobro jest dla niego najważniejsze.




Dowiedz się więcej na temat: Ania Wyszkoni

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje