Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

W młodości był niezłym ziółkiem! Andrzej Grabowski: chciałem poznawać aktorki i pić wódkę!

Andrzej Grabowski (68 l.) zdecydował się na szczere wyznanie! Niewiarygodne, dlaczego został aktorem!

12 listopada premierę miała książka "Andrzej Grabowski. Jestem jak motyl", która zawiera wiele ciekawostek z życia uwielbianego aktora i jurora „Tańca z gwiazdami”. 

Na portalu onet.pl pojawiły się pierwsze fragmenty publikacji, z której dowiadujemy się m.in. dlaczego Andrzej Grabowski został aktorem. 

Okazuje się, że jego ambicją było poznawanie studentek! 

„Nie chciałem być aktorem, tylko studentem ‘Szkoły Teatralnej’, poznawać aktorki i pić wódkę z kolegami” – czytamy w książce. 

Z dalszej części dowiadujemy się także o zabawnej sytuacji podczas prezentacji pracy. „Kreśliłem więc coś z poważną miną, pamiętając ledwie jakieś strzępy tego, co mi opowiadał Mikołaj (brat aktora - przyp. red.). Niedawno miałem okazję przeczytać tę moją pracę. I zastanawiam się, czy nie wykorzystać jej jako monolog kabaretowy. Bo to było tak głupie, że tylko w kabarecie mogłoby się obronić. Oceniono mnie oczywiście na dwóję. Ale kiedy komisja otworzyła koperty i rozszyfrowała nazwiska, gdy zobaczyli, że to ja, czyli brat Mikołaja, który właśnie kończył szkołę jako wzorowy student, postawili mi trzy z minusem" – wspomina aktor. 

Reklama

Kto wie, może już za niedługo zobaczymy Grabowskiego w kabaretowej roli, recytującego swoją własną pracę. 

Życie często zaskakuje! 

***
Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Andrzej Grabowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »