Sprzeczne doniesienia ws. Lewandowskich. Anna już tego nie kryje
W życiu rodziny Lewandowskich wciąż wiele się dzieje. Od czasu przeprowadzki do Chicago Anna Lewandowska i jej mąż Robert nie zdołali jeszcze znaleźć wymarzonego domu za oceanem.
Trenerka nie ukrywała też, że tęskni za czterema kątami w Barcelonie, gdzie zdołała już poczuć się jak u siebie i wszystko urządzić jak należy.
Medialne doniesienia o tym, że rzekomo nie podoba jej się w USA zdecydowała się jednak zdementować publicznie.
Rozbawiona krótko skwitowała temat w swoich social mediach.
"Żeby rozwiać wszelkie wątpliwości: tak, zmiana otoczenia to zawsze spore wyzwanie, zwłaszcza z dzieciakami, ale u nas wszystko w jak najlepszym porządku! Żadnych dramatów, po prostu układamy sobie codzienność w nowym miejscu i robimy swoje. Dzięki dla was za dystans, uśmiech i niebranie wszystkiego, co w sieci, na poważnie" - zareagowała.
W praktyce jednak już po kilku tygodniach spakowała walizki i wróciła do Barcelony.
Lewandowska skorzystała z okazji. W Barcelonie nie była sama
W Barcelonie Lewandowska nie spędziła jedynie kilku chwil w domu, ale wykorzystała podróż do ponownego spotkania się z przyjaciółkami.
Na swoim Instastories pokazała się z żoną Frenkiego de Jonga - Mikky Kiemeney, ukochaną Andreasa Christensena - Katrine Friis-Christensen oraz Dani Jehle, czyli byłą żoną Marca-Andre ter Stegena.
Panie spacerowały razem po mieście i jadły w restauracji.
Wieczór z przyjaciółkami był dla Lewandowskiej bardzo ważny. Okazuje się, że żona Lewandowskiego zdążyła się już za nimi stęsknić.
"Tak bardzo tęskniłam za tymi dziewczynami" - wyznała Anna Lewandowska na Instastory.

Zobacz także:
Rafał Maserak po latach ujawnił prawdę o Lewandowskich. "Nie jest to łatwe"
Lewandowska spakowała manatki i wróciła do Barcelony. "Nie ma jak w domu"
Lewandowska przyjechała do Chicago, a już takie problemy. To było do przewidzenia








