Materiał zawiera linki partnerów reklamowych
Tomasz Wygoda o dotarciu do kogoś "przez żołądek do serca"
Tomasz Wygoda to znany juror programu "Taniec z gwiazdami", który na co dzień pozostaje skryty na temat swojego życia prywatnego. Nic dziwnego, że gdy tylko padło pytanie o tę strefę codzienności, ludzie zaciekawili się odpowiedzią jurora.
52-latek zaczął od tego, że święta spędzi rodzinnie, przyjedzie wielu bliskich jego sercu członków rodziny. Wielu z nich przywiezie smakołyki. Dziennikarz wykorzystał moment, by zapytać Tomka Wygodę, czy kiedykolwiek "poderwał kogoś" na swoją kuchnię.
"Mi się nie zdarzyło, nie robiłem takich numerów" - zaczął Wygoda.
"Może nie zrobiłem tego w sposób przemyślany, ale jeśli mi na kimś zależy i chcę zrobić wrażenie, to wszystko zrobię i chcę zrobić jak najlepiej, bo mi zależy. Trochę zawsze jest przez żołądek do serca. Jak ci zależy to nie dasz komuś byle czego" - wyjaśnił dziennikarzowi "Faktu".
Oglądaj "Taniec z gwiazdami" w Polsat Box Go
Tomasz Wygoda jest zakochany. Miłość go uszczęśliwia
Tomasz Wygoda podkreślił, że miłości cały czas się uczy.
"Trzeba nauczyć się kochać siebie, kochać innych. To są truizmy, można powiedzieć, że ktoś odlatuje (...) jak ktoś mówi za dużo to jesteśmy spaczeni tym, że niektórzy mówią naiwnie. Ja chcę mówić o tym w sposób głęboki. (...) Czym szybciej się zorientujemy, że w życiu chodzi o miłość i relacje, tym lepiej" - tłumaczył.
"Ja dziś mam urodziny, chcę zdążyć być mądry, nie cwany" - dodał.
Na pytanie, czy jest zakochany, Tomasz Wygoda potwierdził bez wątpliwości:
"Jestem zakochany nie tylko w osobie, ale w życiu w ogóle. Każdy powinien zdążyć to zrobić, a ja, jak mi przybywa lat, to zaczynam się cieszyć, że nie skupiam się na tym, co odchodzi, ale nadal się cieszę, że strata nie jest tak dojmująca, że cały czas coś się pojawia w to miejsce. Nie wiem jaki jest inny sens życia, bawmy się" - skwitował.
Tomasz Wygoda zwrócił się do ludzi. Po trudnych przeżyciach ma jedną radę
Tomasz Wygoda na koniec opowiedział, że dawniej został skrzywdzony. W pracy doszło do "wielkiego przesilenia", które zakończyło się niemal czteroletnim okresem smutku i brakiem wiary w siebie.
"Myślałem, że nie wrócę do radości, nie będę się śmiać. A dziś tamto pamiętam i przepracowałem to, cieszę się, że mnie to nie pogrążyło, że nie zostałem zgorzkniały. Ja sobie uzmysłowiłem, że na to wszystko pozwoliłem. To było mi w jakiś sposób potrzebne" - mówił.
"Poszedłem do tej osoby i powiedziałem '(...) mam nadzieję, że wygra miłość'. Jeśli cokolwiek możecie zrobić, to wybaczajcie" - zakończył.
Czytaj też:
Tomasz Wygoda wystosował ważny apel do widzów "Tańca z gwiazdami". Znów będzie o nim głośno
Materiał zawierał linki partnerów reklamowych








