Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Tomasz Stockinger: Przeszedł poważną operację! Wiadomo, w jakim jest stanie

Tomasz Stockinger (65 l.) od zawsze prowadził zdrowy i aktywny tryb życia. Nic nie wskazywało na dramat, który niedawno rozegrał się w jego życiu. Aktor w ostatnim czasie przeszedł zapalenie płuc. Niestety, pojawiły się komplikacje, gdyż Stockinger nie wyleczył do końca choroby. Gwiazdora „Klanu” przewieziono więc szybko do szpitala. Tam usłyszał przerażającą diagnozę.

W niedzielę 23 lutego, w dniu swych 65. urodzin, Tomasz Stockinger odebrał kilkaset wiadomości z życzeniami jak najszybszego powrotu do zdrowia. 

O tym, że jest poważnie chory i trafił do szpitala, większość jego przyjaciół dowiedziała się z mediów. Nawet przyjaciele z produkcji "Klanu", serialu, z którym związany jest już ponad 20 lat, nie mieli pojęcia, że coś mu dolega. Uważali go przecież zawsze za okaz zdrowia i podziwiali za to, że prowadzi aktywne życie, uprawia sport, zdrowo się odżywia i bardzo dba o siebie. 

Reklama

On sam, kiedy kilka tygodni temu zaczął się źle czuć, nie chciał nikomu zaprzątać głowy swoimi problemami. Był przekonany, że szybko wyleczy... przeziębienie. Nie przypuszczał, że dolega mu coś znacznie poważniejszego...

Lekarz, do którego w końcu zgłosił się po poradę, zdiagnozował u niego ostre zapalenie płuc, którego skutki, jeśli nie zostanie natychmiast poddany leczeniu, mogą być naprawdę bardzo groźne. 

Choroba po prostu powaliła go z nóg. Tomasz zmuszony był po raz pierwszy w życiu odwołać wszystkie zaplanowane recitale, z którymi od lat jeździ po Polsce, zgłosił też producentom "Klanu", że przez pewien czas nie pojawi się na planie. 

"Tata choruje, ale nie będę wchodził w szczegóły" - powiedział Robert Stockinger (31 l.), usprawiedliwiając nieobecność ojca na premierze filmu "365 dni", w którym Tomasz zagrał jedną z ról. 

"Z zapaleniem płuc Tomek tak naprawdę uporał się bardzo szybko" - mówi "Życiu na Gorąco" bliski znajomy aktora. 

***
Czytaj więcej na kolejnej stronie:


Teraz walczy z chorobą serca. Kiedy miesiąc temu Tomasz Stockinger zgłosił się do jednej z warszawskich przychodni na kontrolę po przebytym zapaleniu płuc, nic nie wskazywało na to, że, zamiast wrócić do domu i do pracy, zmuszony będzie do stawienia się w klinice kardiologicznej w Aninie... 

Podczas rutynowych badań lekarz, który je przeprowadzał, odkrył bowiem, że aktor ma wadę zastawkową serca i musi jak najszybciej trafić na salę operacyjną, bo inaczej grozi mu zawał!  Na szczęście specjaliści ze szpitala w Aninie, którzy zaopiekowali się aktorem, uznali, że zastawkę w jego sercu da się naprawić bez konieczności jej wymiany. 

"Był przerażony tym, co usłyszał od kardiochirurga, bo nigdy nie narzekał na serce" - zdradza w rozmowie z "Życiem na Gorąco" kolega aktora. 

W połowie lutego aktor przeszedł operację... 

"Po udanym zabiegu czuje się dobrze i nie może się doczekać powrotu ze szpitala do domu" - twierdzi nasz informator.  

O to, żeby aktor miał jak najlepsze warunki w czasie rekonwalescencji, zamierza osobiście zadbać jego synowa, dziennikarka Patrycja Stockinger (30 l.). 

Niedawno Stockinger zdecydował, żeby właśnie jej i synowi przekazać dom, który przed laty wybudował i w którym chciał spędzić jesień życia u boku ukochanej kobiety. Niestety, pod koniec 2013 roku prawniczka Ewa, którą zamierzał poślubić, zostawiła go. Od tamtej pory aktor jest singlem, ale, jak zapewnia, świetnie się w tej roli odnajduje. 

"Cieszę się ze swojej niezależności" - powiedział niedawno. "Nie odczuwam samotności, co nie oznacza, że nie chciałbym się zakochać, ale... przychodzi wiek dojrzały i trzeba prawdzie spojrzeć w oczy. Nie będzie mi łatwo znaleźć kogoś, przy kim znów poczuję się szczęśliwy" - mówił niedawno. 

***
Czytaj więcej na kolejnej stronie:


Aktorowi bardzo potrzebna jest teraz pomoc. Mając u boku ukochaną kobietę, z pewnością szybciej dochodziłby do siebie po operacji serca. Może liczyć na syna i jego żonę, ale zdaje sobie sprawę, że młodzi, którzy w październiku 2017 roku po raz pierwszy zostali rodzicami (wnuczka - 2,5 letnia Oliwka - jest jego oczkiem w głowie), mają własne życie i nie mogą poświęcać mu całego swojego czasu. 

Nie chce być dla nich ciężarem, ale nie ma chyba innego wyjścia, jak przyjąć ich pomoc... Aktor chciałby jak najszybciej wrócić do pracy. 

"Czekamy na niego z niecierpliwością" - mówi tygodnikowi Anna Wiejowska z biura prasowego "Klanu". 

"Paweł Lubicz, w którego wciela się nieprzerwanie od 1997 roku, na razie - do czasu, aż Stockinger zgłosi gotowość powrotu na plan - przebywać będzie za granicą" - zdradza. 

Robert Stockinger, pytany o stan zdrowia taty, uspokaja, że czuje się on coraz lepiej, ale potrzebuje spokoju, by odzyskać pełnię sił. 

"Mam nadzieję, że wkrótce będzie zdrowy" - mówi syn aktora.

***
Zobacz więcej materiałów wideo:

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »