Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Tomasz Karolak jest zadłużony?! Prawda wyszła na jaw!

Polityk oskarża aktora, Tomasza Karolaka (48 l.), że nie spłacił zaciągniętej pożyczki. Wszystkiemu winny ukochany teatr Karolaka - "Imka".

"Wstyd, panie aktorze Karolak" - napisał podsumowując swoje oświadczenie majątkowe senator Robert Dowhan, wymieniając wśród swoich ruchomości... widownię teatru "Imka", wartą w przybliżeniu 110 tys. złotych.

Reklama

Polityk twierdzi, że Tomasz Karolak (sprawdź!) nadal nie spłaca kredytu, który podżyrował mu dziewięć lat temu senator. Właściciel teatru broni się, mówiąc że... całość długu spłacił już w 2018 roku. Jak do tego doszło?

W 2011 roku w Zielonej Górze kręcono odcinki serialu "39 i pół", a plan zdjęciowy był zlokalizowany m.in. na stadionie żużlowym. Dowhan, który był wtedy prezesem jednego z klubów, pomyślał, że będzie to znakomita promocja dla miasta i sportu, dlatego z chęcią pomógł w realizacji odcinków na stadionie.

Tak też zaczęła się jego znajomość z Tomaszem Karolakiem. Kiedy aktor niespodziewanie poprosił o finansowe wsparcie na zakup widowni swojego teatru, Dowhan został jego gwarantem.

Nie spodziewał się, że pod koniec 2018 roku, komornik zajmie konta jego firm, by ściągnąć 260 tys. zł - bo właśnie na taką kwotę z odsetkami opiewał dług aktora dla banku. Dowhanowi udało się przekonać bank, by zrezygnował z odsetek i spłacił zaległe 110 tys. zł.

Zawarł w sądzie ugodę z Karolakiem, że ten ureguluje swój dług wobec polityka w miesięcznych ratach po 10 tys. zł. Jednak aktor nie wywiązał się z tej umowy. 

"To nie jest mój dług, ale teatru. Wszystko zostanie panu Dowhanowi spłacone" - argumentował w zeszłym roku i tłumaczył się, że sam padł ofiarą oszustwa księgowej teatru, a "sprawą zajmie się prokuratura".

Teraz, przy okazji publikacji oświadczeń majątkowych, temat wrócił jak bumerang. Senator twierdzi, że nadal nie otrzymał należnej mu spłaty, Tomasz Karolak zaś zarzuca mu naruszanie dobrego imienia. 

"Informacja w oświadczeniu majątkowym znalazła się wyłącznie w tym celu, by zaatakować, by doprowadzić do negatywnych ocen społecznych znanego aktora, by uderzyć bezpośrednio w konkretnego człowieka i stygmatyzować" - argumentuje radca prawny Tomasza Karolaka. 

Wygląda na to, że panowie prędzej czy później spotkają się na sali sądowej, by rozstrzygnąć, kto mówi prawdę.  

***

Zobacz więcej materiałów wideo: 

Życie na gorąco

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Karolak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »