Adam Sztaba wspomina początki kariery
Adam Sztaba to polski kompozytor, pianista, aranżer, dyrygent i producent muzyczny, a także osobowość telewizyjna. Jest znany przede wszystkim z programów "Taniec z gwiazdami", gdzie kierował orkiestrą oraz "Must Be The Music", w którym był jurorem.
Muzyk pokusił się niedawno na Instagramie o refleksyjny wpis, w którym wspomniał początki swojej kariery. Kiedy przyjechał z Koszalina do Warszawy na spektakl "Metro", w jego podejściu do życia zmieniło się naprawdę wiele.
"Złapałem 'Metro' w wieku 16 lat. Pojechałem na wycieczkę szkolną z rodzinnego Koszalina, właściwie nie za bardzo wiedząc, na co jadę. Po pierwszych dźwiękach i obrazach zrozumiałem, że nic już nie będzie takie, jak dawniej. Mniej więcej po roku, pracując kompletnie po omacku, ucząc się wyłącznie na własnych błędach, wraz z grupą 40 uczniów szkoły muzycznej będących w wieku 18 i 19 lat, wystawiliśmy autorski musical, który nazwaliśmy 'Fatamorgana?'" - wspomina.
Adam Sztaba nagle wspomniał o Maryli Rodowicz
Sztaba szybko dostał pracę w teatrze "Buffo", gdzie jego talent dostrzegł Janusz Stokłosa. Ta praca otworzyła mu drogę do kariery. Poznał dzięki niej wielu artystów, m.in. Marylę Rodowicz.
"Dzierżąc w ręku kasetę pojechałem do Warszawy, by poznać kompozytora muzyki do 'Metra', Janusza Stokłosę. Rzucił uchem na moją muzykę i namówił stanowczo do studiowania w Warszawie. Po udanych egzaminach na warszawską Akademię Muzyczną zostałem jego asystentem w Teatrze Studio Buffo, pisząc i prowadząc zespół zza fortepianu podczas spektakli" - czytamy we wpisie kompozytora.
Adam Sztaba wspomina, że wieku zaledwie 20 lat został kierownikiem muzycznym zespołu Maryli Rodowicz.
"W teatrze dojrzała mnie Maryla Rodowicz, która najpierw zaprosiła na nagrania, a po niedługiej chwili do pełnienia funkcji kierownika muzycznego jej zespołu. Miałem lat 20, a kolejne epizody nastawały już niejako z rozpędu" - wyznał.
Adam Sztaba nie ma złudzeń
Kompozytor często wraca w mediach do swoich początków. Tym razem zdecydował się na wpis, aby uczcić pamięć wszystkich twórców "Metra".
"Historię debiutu, którą opowiadałem już przy różnych okazjach, przywołuję nie w celu bałwochwalczym, lecz by wznieść głośny toast za twórców, którzy niejednokrotnie nie są świadomi, jaki impakt potrafi nieść ich dzieło" - wyjawił Sztaba.
Adam Sztaba nie ma złudzeń, że to szkolna wycieczka na musical "Metra" zmieniła jego życie. Mimo to nie ma pojęcia, kto ją właściwie wymyślił...
"Jako ten szczęśliwie 'trafiony', chciałem podziękować arcy szalenie wszystkim twórcom, wokalistom, tancerzom i realizatorom musicalu 'Metro'. Nadal nie wiem, kto wymyślił tę szkolną wycieczkę" - podsumował.
Zobacz też:
Nie do wiary, do czego doszło na koncercie Rodowicz. Sceny takie, że ludzie łapali się za głowę
Żona Adama Sztaby zdradziła prawdę. Nikt nie wiedział, co im się przydarzyło








