Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

To dlatego Monika Brodka i Jan Wieczorkowski się rozstali!

Kilka lat temu o związku Moniki Brodki (33 l.) i Jana Wieczorkowskiego (48 l.) rozpisywały się wszystkie polskie media. Para darzyła się gorącym uczuciem. Mimo różnicy wieku świetnie się dogadywali i planowali ślub. Niestety, w ich relacji nastąpił gwałtowny zwrot akcji i zakochani się rozstali. Mało kto znał prawdziwy powód rozstania, a ten jest zaskakujący.

Gdy usłyszał, jak śpiewa, był zdumiony. Nie mógł oderwać oczu od młodej, zgrabnej, utalentowanej dziewczyny, która z impetem wdarła się na polski rynek muzyczny. 

Najpierw, w styczniu 2004 roku, mając niespełna 17 lat, Monika Brodka wygrała "Idola". Potem odniosła sukces w konkursie premier na festiwalu w Opolu. Szła jak burza, wydała pierwszy album (sprawdź!). Koncertowała w całym kraju. Zachwycony Jan Wieczorkowski pojechał na jej występ do Wrocławia.

Reklama

Jest wielkim fanem muzyki. Jako nastolatek marzył o własnym zespole rockowym. Na koncercie bawił się doskonale, znał piosenki na pamięć. Podziwiał talent, świeżość, bezpośredniość dziewczyny, łatwość, z jaką panowała nad publicznością.

Potem poszedł za kulisy, by osobiście złożyć gratulacje. Od razu wpadł jej w oko. Tajemniczy, charyzmatyczny, o powłóczystym spojrzeniu zrobił wrażenie. 

Monice imponowało, że popularny aktor ją adoruje. Janek był 15 lat starszy. Zdobył już uznanie publiczności rolą Michała Chojnickiego w "Klanie". Młoda gwiazda dała się zaprosić na kawę, z radością słuchała komplementów. Godziny mijały, a oni nie mogli się rozstać. Rozmawiali o muzyce, o swoich marzeniach. Odkryli, że wiele ich łączy, także miłość do gór. 

Ona pochodzi z Twardorzeczki, wsi koło Żywca. Wychowała się w tradycyjnej, góralskiej rodzinie. On dorastał w Rabce-Zdroju. Kilka dni po pierwszym spotkaniu Janek pojechał na kolejny koncert Brodki. Tym razem do Żywca, w jej strony.

Czytaj więcej na kolejnej stronie:

Była to dobra okazja, by przedstawić ukochanego mamie. "Takiej dziewczynie do nóg się rzuca cały świat". Te słowa z piosenki (posłuchaj!) Moniki, Janek wziął sobie do serca. Zauroczony, był na każde jej zawołanie. Nie ukrywali się ze swoim uczuciem, chodzili na premiery, branżowe imprezy. 

Brodka nie przejmowała się tym, że aktor uchodził za podrywacza i mężczyznę, który lubi zabawę. 

"Większość kobiet omija mnie z daleka, bo myślą, że i tak mam setki adoratorek, więc gdyby związały się ze mną, to pewnie szybko bym je porzucił. Taką opinię wyrobili mi koledzy wykorzystujący mnie do bajerowania dziewczyn" - tłumaczył. 

Związek z piosenkarką wydawał się poważny. Para snuła plany na przyszłość, rozmawiali o ślubie. Jednak Jankiem coraz częściej targały wątpliwości. Czuł potrzebę stabilizacji. 

Zastanawiał się, czy taka młoda, niedoświadczona dziewczyna, marząca o karierze na scenie, jest dobrą kandydatką na żonę? Różnica wieku na początku związku była atrakcyjna, ale zaczęła mu doskwierać.

W końcu rzucił piękną artystkę. Ogromnie to przeżywała, miała złamane serce. On wkrótce poznał Urszulę Karczmarczyk, z którą założył rodzinę. Mają dwóch synów: 11-letniego Janka i 6-letniego Wincenta. 

W 2006 roku Monika nagrała piosenkę "Miał być ślub" (posłuchaj!). Dla fanów było jasne, że to komentarz do jej życiowej sytuacji. Fragment brzmi: "Żoną miałam być, miał być ślub (...). Welon już na głowie, kościół pęka w szwach. Babcia we łzach cichutko łka. Organista daje znak, a Jego brak".

***
Zobacz więcej materiałów wideo:

Dobry Tydzień
Dowiedz się więcej na temat: Monika Brodka | Jan Wieczorkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »