Barbara i Albert Czarkowscy mogą pochwalić się niesamowitym stażem w życiu prywatnym - są parą już od 45 lat. W żyłach obojga płynie też wielka miłość do muzyki, która towarzyszy im od pierwszego spotkania. A to przypomina scenę rodem z komedii romantycznej.
"Poznałam mojego przyszłego męża, który był basistą w zespole, z którym się mijaliśmy na trasach" - mówi pani Barbara w wideo zapowiadającym najnowszy odcinek "The Voice Senior".
Niecodzienne sceny w "The Voice Senior". Poruszenie na ekranie
"Wieczorem zaszedłem do kawiarni, gdzie znałem muzyków. Nie wiedziałem, że na gitarze basowej gra Barbara. No i od słowa do słowa, jakoś tak wylawirowałem, że z tąże Barbarą wyszedłem po dancingu" - wspomina pierwsze spotkanie pan Albert.
"A potem się okazało, że bez siebie żyć nie możemy" - dodaje z uśmiechem Barbara Czarkowska.
Pomysł udziału w "The Voice Senior" narodził się w głowie pana Alberta. Nie wyobrażał on sobie jednak, aby do programu zgłosić się samemu.
"Mąż mój zasiał w mojej głowie myśl, potem już nieodpartą, że ja muszę wystartować w "The Voice Senior"" - zdradza pani Barbara.
Małżeństwo jest nierozłączne od ponad czterech dekad zarówno w życiu, jak i na scenie. W sobotnim odcinku przyjdzie im jednak wystąpić przed trenerami w pojedynkę.
Pan Albert wykona przed Alicją Majewską, Majką Jeżowską, Andrzejem Piasecznym i Robertem Janowskim wielki przebój Tony'ego Bennetta "I Left My Heart In San Francisco", a jego małżonka zaśpiewa "Still Got the Blues" z repertuaru Gary'ego Moore'a.
Czy obojgu uda się zachwycić trenerów i przejść do kolejnego etapu programu? Tego widzowie dowiedzą się już w sobotę o godzinie 20:00 w TVP2 i TVP VOD.
Zobacz też:
Nerwowo wśród widzów "The Voice Senior". Krytyka płynie szeroką rzeką, teraz już wszystko jasne
Widzowie gorzko podsumowali zmiany w "The Voice Senior". Oberwało się Alicji Majewskiej








