Hanna Stankówna rzadko mówiła w wywiadach o swoim mężu, ale nie kryła, że Jerzy Lisowski jest miłością jej życia.
Gdy go poznała, była wschodzącą gwiazdą stołecznego Teatru Polskiego. On z kolei cieszył się opinią jednego z najlepszych tłumaczy literatury polskiej na język francuski.
Po raz pierwszy spotkali się na początku lat 60. na przyjęciu u wspólnych znajomych, ale wtedy - choć od razu się sobie spodobali - zamienili ze sobą tylko kilka zdań.
Niedługo potem los znów skrzyżował ich drogi. Jerzy właśnie zakończył swoje małżeństwo z Anną Horoszkiewicz, którą poślubił w 1950 roku i z którą doczekał się syna Michała. Hanna też była świeżo po rozstaniu z poprzednim ukochanym.
Szybko okazało się, że mają wiele wspólnych pasji. Wystarczyło kilka rozmów, by zakochali się w sobie bez pamięci.
Aktorstwo było jej pomysłem na siebie i na życie
Hanna Stankówna od najmłodszych lat marzyła, by zostać aktorką. Po maturze wyjechała z rodzinnego Poznania i bez najmniejszego problemu dostała się do warszawskiej szkoły teatralnej. Była najlepszą studentką na roku, a po przedstawieniu dyplomowym okrzyknięto ją "nadzieją" rodzimego teatru.
Po ukończeniu studiów w 1959 roku Hanna od razu dostała propozycję dołączenia do zespołu Teatru Polskiego. Przyjęła ją i przez kolejnych 40 lat niemal co wieczór występowała na scenie przy ul. Karasia.
"Aktorstwo to był mój pomysł na siebie i na życie. Jest nie tylko pasją, ale i wartością. Ktoś powiedział, że aktor gra nie po to, by zarabiać na życie. Gra, bo zwariowałby, nie grając" - stwierdziła w rozmowie z "Tele Tygodniem".
Starszy o 10 lat Jerzy Lisowski pojawił się w jej życiu, gdy miała już na koncie kilkanaście ról teatralnych i kilka kreacji filmowych. Spodobał się jej jego ujmujący uśmiech i to, że - jak wspominała - miał mnóstwo serdeczności dla innych ludzi.
"Bezpośredni, ujmujący, uśmiechnięty" - tak wspominała go na antenie Polskiego Radia.
Nie była pierwszą miłością mężczyzny jej życia
Jerzy Lisowski - syn Polaka i Francuzki - urodził się w Épinay-sur-Seine. Miał 22 lata, gdy po ukończeniu romanistyki i polonistyki na uniwersytecie w Lille postanowił osiedlić się w Warszawie.
Na zamieszkanie w Polsce namówił Jerzego pisarz Jarosław Iwaszkiewicz, którego opowiadanie "Młyn nad Lutnią" przełożył na język francuski, będąc jeszcze studentem. Iwaszkiewicz pomógł młodemu tłumaczowi w znalezieniu pracy - polecił go znajomym z wydawnictwa "Czytelnik" na posadę redaktora.
Po trzyletnim stażu w "Czytelniku" Jerzy Lisowski dołączył do zespołu redakcyjnego miesięcznika "Twórczość", którego kilkanaście lat później został redaktorem naczelnym i w którym pracował do śmierci 11 września 2004 roku.
Wkrótce po przyjeździe do Polski Jerzy ożenił się z Anną Horoszkiewicz, a rok po ślubie został ojcem. Niestety, jego małżeństwo z matką Michała nie przetrwało próby czasu.
Po rozwodzie tłumacz związał się z Hanną Stankówną.
Syn aktorki i tłumacza został filmowcem
Hanna i Jerzy uchodzili za bardzo szczęśliwą i zgodną parę. Ponieważ aktorka doskonale znała język francuski, mąż namówił ją, żeby sama tłumaczyła dla siebie francuskie sztuki, w których chciałaby zagrać. Przełożyła na polski m.in. dramat "Omdlały koń" Françoise Sagan.
"Mam w domu niedościgły wzór, mojego męża. Jako aktorka mam wyczucie dialogu, więc mąż często zapraszał mnie do współpracy, zanim przekonał mnie do samodzielnego tłumaczenia" - opowiadała "Tele Tygodniowi".
Za swój największy sukces Hanna Stankówna uważała rolę matki. Kacper zawsze był jej oczkiem w głowie. Cieszyła się, że nie chciał pójść w jej ślady, ale zdecydował się na studia na Wydziale Operatorskim i Realizacji Telewizyjnej w łódzkiej szkole filmowej.
Dumny z Kacpra był też jego ojciec. Niestety, Jerzy Lisowski nie doczekał premiery pierwszego w pełni autorskiego filmu syna - obsypanej nagrodami krótkometrażowej fabuły "Ojcze masz".
Kacper Lisowski - syn Hanny i Jerzego - przez kilka lat po ukończeniu Filmówki pracował jako operator kamery. Jest autorem zdjęć m.in. do wielu odcinków "Klanu", "Samego życia" i "Małej matury 1947". W 2013 roku Kacper zadebiutował jako scenarzysta i reżyser.
Przeżyła ukochanego mężczyznę o ponad półtorej dekady
Hanna Stankówna mówiła o swoim synu, że "ma oko", co dla filmowca jest niezwykle ważne. Nie kryła, że to Kacper przekonał ją do przyjęcia kilku ról.
Aktorka nigdy nie pogodziła się z odejściem ukochanego męża. Po śmierci Jerzego Lisowskiego nie otworzyła już swojego serca przed żadnym mężczyzną. Przeżyła go o 16 lat. Zmarła 14 grudnia 2020 roku.
"Mama była wyjątkową aktorką, a na co dzień niezwykłą kobietą: upartą, silną, niezależną, surową i szczerą do bólu" - powiedział Kacper Lisowski, wspominając mamę w wywiadzie dla Polskiego Radia 24.
Hanna Stankówna i Jerzy Lisowski spoczywają obok siebie w rodzinnym grobie na cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach.
Źródła:
1. Wywiady z H. Stankówną: "Tele Tydzień" (styczeń 2007), "Ekran" (lipiec 1977), Polskie Radio (maj 2005)
2. Wywiad z K. Lisowskim: Polskie Radio 24 (grudzień 2020)
Przeczytajcie również:








