Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Syn Violetty Villas to oszust? Tak twierdzi jego przyjaciel

Krzysztof G. ma nie lada problemy. Już nie tylko martwi się niekończącą się wojną z opiekunką jego mamy, ale czymś jeszcze. Przed sądem toczy się postępowanie przeciwko niemu! Wnioskodawcą jest jego dawny przyjaciel, Robert Forst.

O synu Violetty Villas głośno było za sprawą jego batalii sądowej o majątek po zmarłej diwie. Mężczyzna walczył o niego z opiekunką kobiety. Ostatecznie sąd orzekł, że dom w Lewinie Kłodzkim należy do niego, ale Elżbieta B. nie odpuszcza i koczuje w namiocie na terenie posiadłości. 

Reklama

Całe zamieszanie spędza panu Krzysztofowi sen z powiek. Na domiar złego teraz doszły kolejne problemy! Jego przyjaciel oskarża go o skandaliczne rzeczy!

Jak czytamy w "Fakcie", przed sądem okręgowym w Warszawie na wniosek Roberta Forsta toczy się postępowanie przeciwko synowi Villas. Pozywający utrzymuje, że został oszukany przez swego niegdysiejszego przyjaciela, Krzysztofa G.

Rzecz ma swój początek wiele lat temu. Jak czytamy w tabloidzie, panowie zaprzyjaźnili się, często się odwiedzali i jadali rodzinne obiady, a gdy pan Robert postanowił sprzedać swoje mieszkanie na Powiślu, G. zaproponował mu, aby wprowadził się do jego kawalerki.

Jak opowiada Forst, w dowód wdzięczności oddał synowi Villas pieniądze ze sprzedaży mieszkania. Warunkiem było to, aby przyjaciel się nim zaopiekował, ponieważ zaczął poważnie chorować i potrzebował pomocy. G. przystał na te zasady.

Wszystko było w porządku aż do momentu, gdy pan Krzysztof postanowił odzyskać kawalerkę. Ponoć pod nieobecność Forsta wymienił zamki w drzwiach!

"Praktycznie zrobił ze mnie bezdomnego" - żali się pan Robert.

Kłopot w tym, że umowa między przyjaciółmi była czysto dżentelmeńska, nigdy nie spisano jej na papierze. Mimo to Forst chce domagać się swoich praw.

"Zostałem oszukany i będę teraz starał się to udowodnić" - zapowiada na łamach "Faktu".

Z kolei sam syn Villas nie chce komentować tej sprawy i przedstawić swojej wersji zdarzeń. Przyznał tylko, że rzeczywiście takie postępowanie się toczy.

"Nie będę się do tego odnosił. To rozpatruje sąd" - stwierdził lakonicznie.

***
Zobacz więcej materiałów

pomponik.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Violetta Villas

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »