Reklama

Reklama

Reklama

Sylwia Madeńska straciła psa! Ukradł go jej były partner!

Mikołaj Jędruszczak ukradł psa! O skandalicznej sytuacji poinformowała Sylwia Madeńska. Celebrytka zawiadomiła już policję.

Sylwia Madeńska zyskała popularność w programie "Love Island", w którym poznała Mikołaja Jędruszczaka. Para wygrała program, a po miłosnym show zdecydowali się kontynuować związek. Niestety ku zaskoczeniu wszystkich po jakimś czasie poinformowali o rozstaniu. Teraz okazuje się, że mimo ciągłych prób ratowania związku, Mikołaj zdecydował się na skandaliczne zachowanie. Ukradł psa byłej partnerce.

Mikołaj Jędruszczak ukradł psa Sylwii Madeńskiej

O całej sytuacji poinformowała Sylwia Madeńska zamieszczając post na Instagramie. Celebrytka uważa, że to najlepszy sposób, aby zmusić Mikołaja do oddania pupila. Sylwia podkreśla, że to ona jest jedyną właścicielką Oreo, co potwierdzają dokumenty.

Reklama

Podkreśliła, że Mikołaj wywiózł psa do Gdańska i pomagają mu w tym osoby trzecie. Ponadto kobieta zawiadomiła już policję. 

Co ciekawe, Zaledwie parę godzin temu Mikołaj Jędruszczak udostępnił na swoim Instagramie fotografię przedstawiającą ukochanego pupila. Widać, że razem z Oreo są w samochodzie. Czyżby jechali do Trójmiasta?

Więcej newsów o gwiazdach, ekskluzywne materiały wideo, wywiady i kulisy najgorętszych imprez znajdziecie na naszym Instagramie: https://www.instagram.com/pomponik.pl/

Monika Richardson zachwyca zgrabną sylwetką w obcisłym stroju sportowym

Sylwia Madeńska straszy na Instagramie. Alarmujący wpis

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Sylwia Madeńska | Mikołaj Jędruszczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »