Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

"Ślub od pierwszego wejrzenia 2": Grzegorz przerywa milczenie! Odpowiada Ani

Anna Wróbel (26 l.) i Grzegorz Zygadło (29 l.) z drugiej edycji programu "Ślub od pierwszego wejrzenia" nie są już razem od dawna, ale do tej pory nie rozwiedli się. Zdaniem Ani podczas rozprawy "Grzesiek za dużo szczegółów opowiedział". Co na to jej mąż?

Anna i Grzegorz poznali się w programie "Ślub od pierwszego wejrzenia". Po raz pierwszy zobaczyli się dopiero... przed urzędnikiem stanu cywilnego, na moment przed zawarciem małżeństwa. 

Po ślubie wyruszyli w podróż i wydawało się, że między nimi układa się doskonale i że zbliżyli się do siebie. Jednak po powrocie do Polski wszystko się posypało... 

Między nimi wcale nie było dobrze. Doszło nawet do nieprzyjemnych zdarzeń. Podczas zabawy na dyskotece Grzesiek większą uwagę skupiał nie na żonie, a na innej kobiecie. Anna starała się być wyrozumiała i chciała dać jeszcze drugą szansę. Ostatecznie nic z tego nie wyszło i małżonkowie rozstali się. 

Reklama

W marcu minął rok od ich ślubu, lecz oni nadal nie otrzymali rozwodu. Sprawa się przeciąga. Ostatnio została odroczona do 10 kwietnia. 

"Sędzina nie miała pojęcia nic o programie, więc to ją bardzo zaskoczyło.. dodatkowo Grzesiek za dużo szczegółów opowiedział, zamiast tylko odpowiadać na pytania, co zainteresowało sędzinę i postanowiła że musi to sobie jeszcze przeanalizować" [pisownia oryginalna] - relacjonowała Ania na Facebooku. 

Do jej słów w końcu postanowił odnieść się sam Grzegorz.W rozmowie z "Super Expressem" przedstawił swój punkt widzenia. Powiedział, że na kolejnej rozprawie on i Anna nie muszą pojawić się osobiście, bo "będzie to już tylko ogłoszenie decyzji". 

"Jeśli chodzi o charakter moich zeznań, to jak wiadomo w sądzie zeznaje się pod przysięgą prawdomówności, a także cała sprawa jest nagrywana przez kamery sądowe, wiec wszystko, co zeznałem było rzeczowe i zgodne z faktami. Starałem się być delikatny w swoich wypowiedziach, żeby nie zranić kolejny raz uczuć Ani. Na rozprawie mówiłem TYLKO o rzeczach istotnych dla sprawy, odpowiadałem na pytania sądu. Gdybym mówił o rzeczach nieistotnych, sąd po prostu by mi przerwał i kazał to pominąć" - wyjaśnił Grzegorz. 

Stanowczo odcina się od opinii, jakoby to on był odpowiedzialny za brak rozwodu. 

"To sąd wyznaczył termin pierwszej rozprawy dopiero na rok po ślubie. Nikt nie miał na to wpływu. Tak samo jak na odroczenie terminu ogłoszenia wyroku ani ja, ani Ania, ani nasi adwokaci nie mieliśmy wpływu. Znowu – to sąd o tym decyduje. Poza tym nie rozumiem skąd u Ani pomysł, że sąd wyda wyrok od razu, bezpośrednio po 20-minutowej rozprawie" - stwierdził.

*** 
Zobacz więcej materiałów:


pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Ślub od pierwszego wejrzenia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »