Przejdź na stronę główną Interia.pl

Sława Przybylska: Śmierć ukochanego ją okaleczyła!

Sława Przybylska z miłości godziła się, by być "tą trzecią" i wierzyła, że spędzi z ukochanym resztę życia. Jednak zamiast szczęśliwego zakończenia los wystawił jej słony rachunek do zapłacenia...

Opiera się modom i upływowi czasu. 85-letnia dziś  artystka wciąż występuje, niezmiennie uwodząc publiczność wyłącznie swym talentem.

Reklama

Nie potrzebuje wielkich scenografii, świateł, wymyślnych strojów i skandali, by nie dać o sobie zapomnieć. Wystarczy ten sam hipnotyzujący głos, którym urzekała, śpiewając „Pamiętasz, była jesień” (Posłuchaj piosenki i sprawdź tekst TUTAJ) w filmie Wojciecha Hasa „Pożegnania”.

I nastrój, jaki buduje niezwykłą interpretacją swoich piosenek. Artystka twierdzi, że będzie na scenie, dopóki choć jedna osoba zechce jej słuchać.

Dzisiaj piosenkarka śpiewem wyraża swój zachwyt pięknem świata i miłość do drugiego człowieka. Ale nie zawsze tak było. 

"Przez wiele lat miałam wielkie poczucie tragizmu i byłam smutną osobą" – wyznaje artystka. 

Życie przyniosło jej poważne dramaty, które przy jej skłonności do melancholii mogłyby sprawić, że odsunęłaby się od ludzi i porzuciła śpiewanie. Na szczęście, tak się nie stało...

Występowała od najmłodszych lat, bo – jak twierdzi – na Podlasiu, gdzie się urodziła, śpiewają wszyscy, wyrażając w ten sposób swoje emocje.

Nie od razu wiedziała, że zostanie piosenkarką – owszem, skończyła szkołę muzyczną, ale jednocześnie Liceum Sztuk Plastycznych, a potem studiowała handel zagraniczny. 

W tym czasie była jeszcze Stanisławą, ale gdy zaczęła występować, odrzuciła pierwszą część imienia, bo Sława bardziej nadawała się na scenę. Mimo licznych sukcesów nie wierzyła w siebie, dlatego, by się sprawdzić, zgłosiła się na konkurs organizowany przez Polskie Radio. 

Zwyciężyła i wtedy zrozumiała, że studia, które wybrała, były pomyłką. Nie musiała długo czekać, by jej talent został dostrzeżony. Odnosiła kolejne zwycięstwa na ważnych festiwalach. Współpraca z filmem wyniosła ją na szczyt.

Dręczyła ją wielka samotność

Nie wiodło jej się jednak w życiu osobistym. Na studiach wyszła za mąż za kolegę z uczelni Jerzego Kostarczyka. Jej małżeństwo nie było udane. Nawet narodziny córki Blanki nie zapobiegły rozwodowi.

Została sama z malutką córką. Nie było jej łatwo, dręczyły ją różne lęki, czuła pustkę. Ale chociaż zabiegali o nią mężczyźni, odrzucała ich zaloty.

"Byłam skromną i cichą dziewczyną. Nie miałam pieniędzy, byle gdzie mieszkałam" – wspominała.

Nosiła jednak w sobie wielką potrzebę miłości i czekała na kogoś wyjątkowego, kto ją zaspokoi. Może właśnie dlatego uczucie, które zawładnęło nią całą, ulokowała w niewłaściwym mężczyźnie.

Wybitny artysta, reżyser Andrzej Munk, miał bowiem żonę.

"Byłam zafascynowana jego twórczością, wiedzą, kulturą. I silnym magnetyzmem jego oczu" – mówiła Sława.

Przy kochanku z niewierzącej w siebie dziewczyny zmieniła się w prawdziwą kobietę. Munk, choć nie oparł się jej urokowi, nadal na swój sposób kochał żonę Halszkę Próchnik i nie chciał się rozwodzić. 

Piosenkarka czuła się bezsilna i zdesperowana, ale nie mogła zrezygnować z tej miłości. Chociaż rola „tej trzeciej” i ukrywanie się ze swoim uczuciem upokarzały ją – godziła się na taki stan rzeczy.

Nie wiadomo, jak potoczyłyby się losy tej pary, gdyby nie wypadek reżysera. 20 września 1961 r. pojechał do Łodzi, aby sprawdzić, jak postępują prace nad scenografią do dalszych zdjęć „Pasażerki”. Pod Łowiczem miał wypadek samochodowy, wkrótce zmarł. 

Dla Przybylskiej był to wielki dramat, tym bardziej że pozostała sama ze swoim bólem. Choć ich miłość była tajemnicą poliszynela, oficjalnie żałobę miała prawo przeżywać żona...

Sława nie mogła nawet napisać piosenki, w której wyraziłaby całe swe cierpienie.

Artystka długo nie była w stanie podnieść się po stracie ukochanego. Aż pewnego dnia na jej koncercie pojawił się Jan Krzyżanowski – aktor, pisarz i poeta, były mąż Teresy Budzisz-Krzyżanowskiej. 

To była miłość od pierwszego wejrzenia. Pobrali się, ale ich wspólne życie nie było usłane różami.

Kiedy w 1981 r. Jan został dyrektorem warszawskiego Teatru na Targówku, Przybylska dołączyła do jego zespołu. Kilka lat później ktoś włamał się do ich mieszkania na warszawskiej Saskiej Kępie. Złodziej ukradł głównie kasety, na których były nagrane m.in. solidarnościowe piosenki.

Krzyżanowski stracił posadę, oboje małżonkowie stali się przedmiotem prasowej nagonki. Musieli wyjechać z miasta. Na siedem lat trafili do Szczawnicy, gdzie organizowali warsztaty poezji dla uzdolnionej młodzieży.

Niestety, okazało się, że tam również nie są mile widziani. 

"Górale też nas nie chcieli, preferowali własną twórczość" – zdradziła Przybylska.

To mąż organizuje codzienne życie 

Małżonkowie, niczym wygnańcy, musieli ponownie uciekać z miasta. Zamieszkali w Otwocku pod Warszawą, gdzie w końcu znaleźli swój azyl. Lubią obcować z przyrodą, kochają podróże. Często odwiedzają córkę Sławy, która na stałe przeprowadziła się do Szwecji. Tam też mieszkają wnuki i prawnuki artystki. 

Piosenkarka wraz z mężem zafascynowali się „Don Kichotem” Cervantesa. Nauczyli się języka hiszpańskiego. Jan kolekcjonuje wszystko, co wiąże się z postacią błędnego rycerza, a Przybylska na koncertach śpiewa także po hiszpańsku. To mąż zapowiada jej występy.

"Ja nie zajmuję się administrowaniem ani organizacją mojego życia, ja po prostu czytam poezję, szukam pięknych tekstów, śpiewam. Resztą zajmuje się mój mąż" – wyznaje dziś piosenkarka, która jest w znakomitej formie. 

Śpi 9 godzin dziennie, potem spaceruje z kijkami kilka kilometrów.

"Jeśli wypracuje się w sobie powody, by przeżyć pięknie kolejny dzień, żeby cieszyć się chwilą, a otoczeniu przekazać jak najlepsze myśli, to przemijania się właściwie nie zauważa, jest ono czymś naturalnym, jak naturalna będzie śmierć" – mówi z uśmiechem.

Na razie jednak nawet o niej nie myśli. – Czuję się, jakbym miała dwadzieścia lat. Otrzymałam list od słuchaczki: "Oby Bóg zachował pani głos do późnej starości" – napisała w nim. 

"Obiecuję, że będę śpiewać. A starość? Oby nie nadeszła" – zaklina.

Dowiedz się więcej na temat: Sława Przybylska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje