Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Skandal po odnalezieniu Piotra Woźniaka-Staraka!

Służby i płetwonurkowie sukces akcji przypisali sobie. To mocno dotknęło Jackowskiego. W najbliższym czasie jasnowidz ma pokazać dowody w postaci screenów i maili. 

Reklama

Dzień przed znalezieniem ciała podobno wysłał zdjęcie mapy z zaznaczonym punktem. To właśnie tam miał odnaleźć się mąż Agnieszki Woźniak-Starak. 

Następnego dnia płetwonurkowie przeczesali wskazany przez jasnowidza teren i rzeczywiście znaleźli ciało. 

"Moja rola, kluczowa, została pominięta w mediach. Tyle dni, potężna skala poszukiwań, specjaliści, nurkowie, sonary, helikoptery, wielki obszar. I zobaczcie - moje wskazanie, które wysłałem wczoraj wieczorem, spowodowało, że znaleźli zwłoki. Jaki to jest labirynt... To jest trudne i chwała też nurkom, że się poświęcali. Ja też spędziłem dobę nad tym człowiekiem" - żali się na YouTube Krzysztof. 

W swoim nagraniu zdradza również, jak według niego wyglądały ostatnie chwile milionera. Jasnowidz nie ma wątpliwości, że był to nieszczęśliwy wypadek.  

"Kiedy dostałem bluzę, pierwsze co powiedziałem, to że ten człowiek wpadł do wody i był już niewładny. Coś musiało go uderzyć, on się nie ratował, nie reagował" - mówi Jackowski. 

***
Zobacz więcej materiałów wideo:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje