Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Sara Boruc ma konflikt z Mariną Łuczenko i Anną Lewandowską? Już wszystko jasne!

Sara Mannei-Boruc (32 l.) popadła w niełaskę u Mariny Łuczenko-Szczęsnej (29 l.) i Anny Lewandowskiej (30 l.)? Tak głoszą plotki. W końcu postanowiła odnieść się do nich jedna z bohaterek "afery". Co miała do powiedzenia?

Ostatnio media obiegły doniesienia o rzekomych konfliktach, w jakie miały popadać ze sobą polskie WAGs. Chodzi o Sarę Boruc, Marinę Łuczenko-Szczęsną i Annę Lewandowska. 

Reklama

Początkowo plotkowano o domniemanych słabszych relacjach między dwoma pierwszymi paniami. Do niedawna były przyjaciółkami, lecz teraz niezbyt za sobą przepadają? Ponoć Marina była zazdrosna o sukces płyty Sary i od tego wszystko się zaczęło. 

Łuczenko też wydała płytę, lecz wydaje się, że nie cieszyła się ona takim zainteresowaniem jak krążek Boruc. 

"To dzień wydania mojego debiutanckiego albumu, mojego emocjonalnego dziecka, mojej historii pełnej wrażliwości, którą mogłam się wreszcie w Wami podzielić. A Wy nie zawiedliście mnie, okazaliście tyle miłości i zrozumienia dla tej nowej mnie i za to będę Wam dozgonnie wdzięczna. W moim życiu nie ma już miejsca na negatywne emocje i fałszywych ludzi, pokazaliście mi, że można tak zwyczajnie, bezinteresownie kogoś lubić, wesprzeć i dać tyle miłości" - pisała Sara. 

Czy miała na myśli Marinę? Trudno orzec. To wie pewnie tylko ona sama. 

Niedługo później w prasie mogliśmy wyczytać, że Sara ma przechlapane nie tylko u Mariny, ale też u Anny Lewandowskiej. Ponoć żona "Lewego" była zazdrosna, że Boruc pokazała się na okładce pisma Chodakowskiej. Co więcej, Sara wyznawała, że to dzięki treningom Ewy osiągnęła świetną formę.

W końcu o komentarz poproszono samą zainteresowaną. Co miała do powiedzenia Sara Boruc? 

"My się z tego śmiejemy i nie ma w ogóle o czym mówić. (...) Nie ma co tego dotykać. Stwierdziłyśmy, że nie będziemy się z niczego tłumaczyć ani niczego nikomu udowadniać" - wytłumaczyła Sara. 

Jednak za chwilę dodała coś zastanawiającego. Gdy Jastrzębska dopytywała, czy "mamy nie ufać mediom", Boruc wyjaśniła: "No nie do końca. Wiadomo, zawsze jest jakieś ziarno prawdy w tych plotkach i skądś to się bierze. Ktoś rzeczywiście musiał coś takiego powiedzieć, ale na pewno nie powiedziała tego żadna z nas" - wyjawiła. 

Całą rozmowę z Sarą możecie zobaczyć poniżej:


Dowiedz się więcej na temat: Sara Boruc | Marina Łuczenko-Szczęsna | anna lewandowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje