Reklama

Reklama

Reklama

Ryszard Rembiszewski o życiu na emeryturze: Trzeba myśleć o przyszłości

Nie bez powodu ma przydomek "Pan Lotto". Ta rola przylgnęła do niego, choć - jak sam mówił przez lata - nie ma szczęścia ani w grach liczbowych, ani w miłości. Na szczęście w tej drugiej dziedzinie życia los się odwrócił. Ryszard Rembiszewski (70 l.) jest szczęśliwie zakochany.

Wygląda pan świetnie, czy to nowa miłość tak na pana działa?

Ryszard Rembiszewski: - Niewykluczone. Choć nie jest już taka nowa, bo jesteśmy ze sobą prawie od roku. A wszystko zaczęło się na przyjęciu po urodzinowym koncercie Stana Borysa, gdzie się poznaliśmy. Teraz cieszymy się sobą i swoją miłością, a moja ukochana Ela mieszka za granicą. Często podróżuję do niej do Hiszpanii, ona też mnie odwiedza.

Czy to jest pana druga połówka na jesień życia?

- Nie ukrywam, że ukochana bardzo się o mnie troszczy. Wzajemnie pielęgnujemy to uczucie i nasze relacje. To jest ważne, a więcej szczegółów nie będę zdradzał, żeby nam się szczęściło.

Reklama

Jak pan podchodzi do swoich okrągłych urodzin?

- Mój wiek mnie nie przeraża. Gdy kogoś poznaję, nikt mi nie daje tyle lat, co mam, czyli 70. Owszem, każdy chciałby dobrze wyglądać i żyć jak najdłużej. Ale nie można cały czas o tym myśleć. Jeśli ja się dobrze czuję i otaczam ludźmi, którzy są mi przychylni, to nieważne ile mam lat. Ważne jest to, jak się zachowujemy, a nie metryka.

Jest pan już na emeryturze i ciągle pan pracuje.

- Działam na emeryturze, bo trzeba myśleć o przyszłości. Nagrywam reklamy, mam wiele koncertów, prowadzę różne imprezy, festiwale jak np. Festiwal im. Jana Kiepury w Krynicy. Udzielam się też dużo charytatywnie, ciągle coś się dzieje. Może nie są to zlecenia, które spływają jedno za drugim, ale utrzymuję się jeszcze na rynku.

Ludzie wciąż kojarzą pana jako Pana Lotto?

- Cały czas. Znajomi na moim jubileuszu zrobili sondę uliczną i zapytali, kto to jest ten Rembiszewski? Wielu osobom wciąż kojarzę się z Lotto, a przecież od wielu lat nie prowadzę już studia. Jak widać, do tej pory totalizator nie wykreował żadnej osoby, która tak by się kojarzyła z losowaniami w telewizji jak ja. Głęboko zapadłem w świadomość widzów. Widocznie dobrze to robiłem i byłem wiarygodny.

Często spotyka się pan z dziećmi? Pana córka mieszka przecież w Kambodży.

- Córka jest tam, ale syn tu, w Warszawie. Staram się każdego roku być przez miesiąc u córki. W tym roku nie pojechałem, bo ona przyjedzie do mnie z małym wnukiem Theo i zapewne miło spędzimy ten czas. Ale Karolina cały czas przysyła mi zdjęcia swojego synka.

A z dziećmi syna jaki ma pan kontakt?

- Ze wszystkimi wnukami mam świetne relacje. Ze starszym, 10-letnim Kubą, byłem już nawet na kilku imprezach i chodziliśmy po wybiegach jako modele. Jemu to się bardzo podobało. Z kolei wnuczka jest już w gimnazjum, dobrze się uczy, m.in. języka hiszpańskiego, ale nie ma jeszcze sprecyzowanych dalszych planów. Cieszę się, że cała trójka dzieciaków jest zdrowa i szczęśliwa. Myślę, iż pewne rzeczy przechodzą w genach. Ostatnio Kuba mi powiedział, że chciałby być politykiem.

Rozmawiała: Lena Jare

***

Zobacz więcej materiałów:

Na żywo
Dowiedz się więcej na temat: Ryszard Rembiszewski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »