Barbara Brylska Jana Borowca poznała w pociągu. Starszy od niej o sześć lat pracownik naukowy w warszawskim Instytucie Maszyn Matematycznych zrobił na Basi ogromne wrażenie. Chciał zaprosić ją na randkę, ale karteczkę z adresem i numerem telefonu, którą próbował jej podać na stacji w Koluszkach, przejęła nauczycielka.
"Zawziąłem się, żeby odnaleźć tę dziewczynę" - wspominał w rozmowie z biografką aktorki.
Musiał prosić jej ojca o pozwolenie, żeby zaprosić ją do kina
Jan Borowiec miał kuzyna studiującego w Łodzi. Poprosił go o pomoc w ustaleniu, kim jest dziewczyna, która go zauroczyła.
"Dowiedział się, która szkoła łódzka wracała owego dnia z wycieczki z Krakowa. A potem pojechałem do Łodzi i przez inną dziewczynę wywołałem ją z klasy" - opowiadał na kartach książki "Barbara Brylska w najtrudniejszej roli".
Basia zgodziła się spotkać z nim w kawiarni "Warszawianka". Poszli na spacer, ale gdy Jan zaproponował, by wybrali się do kina, odmówiła. Wyznała mu, że bardzo chce, ale boi się, że może się to źle skończyć.
Okazało się, że ojciec ostrzegał ją przed chłopakami i kinem, bo przecież gaszono tam światło.
Jan Borowiec postanowił porozmawiać z ojcem Basi i poprosić go o pozwolenie na spotykanie się z nią.
"Powiedziałem, że mogę przyjeżdżać do Łodzi tylko raz na tydzień, a kiedy już przyjadę, chciałbym móc pójść z nią gdzieś (...). Poprosiłem, by mnie im przedstawiła" - wspominał.
Przyszli teściowie byli pod wielkim wrażeniem młodego inżyniera. Nie dość, że pozwolili mu spotykać się z ich córką, to w dodatku nie mieli nic przeciwko, by czasem odwiedziła go w Warszawie.
Rodzice Jana Borowca nie chcieli, żeby wiązał się z "aktoreczką"
Po maturze Barbara Brylska dostała się na studia aktorskie w Łodzi. Z mieszkającym w stolicy ukochanym spotykała się tylko w weekendy.
Podczas jednej z wizyt w Warszawie wpadł jej w ręce list, jaki do jej narzeczonego napisała jego siostra. Dowiedziała się z niego, że rodzice Jana nie akceptują jego związku z "aktoreczką". Wkrótce potem złożyła w dziekanacie Filmówki wniosek o skreślenie jej z listy studentów.
"Gdy dowiedziałem się, że zrezygnowała dla mnie ze szkoły teatralnej, byłem załamany. Jednocześnie byłem wzruszony, że aż tyle dla niej znaczę" - wyznał Borowiec po latach.
Barbara rzuciła studia w lutym 1961 roku. Dwa miesiące później została panią inżynierową.
Nowożeńcy zamieszkali w stolicy. Byli ze sobą bardzo szczęśliwi, ale Basi w końcu zaczęło się nudzić, więc postanowiła wrócić na studia. Musiała jednak zdawać jeszcze raz egzaminy wstępne.
Znów wybrała łódzką Filmówkę, ale zdawała też na sinologię na Uniwersytecie Warszawskim. Na UW się nie dostała. Do szkoły filmowej przyjęto ją natomiast warunkowo w charakterze wolnego słuchacza z obietnicą, że jeśli ktoś odpadnie, ona natychmiast zajmie jego miejsce.
Cała Polska plotkowała o zauroczeniu Barbary Jerzym Zelnikiem
Pewnego wieczora Barbara i Jan wybrali się do teatru. W antrakcie podszedł do nich znany fotograf Marek Holzman. Powiedział, że od dawna poszukuje kobiety, która mogłaby zapozować mu do zdjęć dla "Filipinki" i uważa, że Barbara jest właśnie tą jedyną.
Jan Borowiec nie miał nic przeciwko, by jego żona sprawdziła się przed obiektywem. Kilka dni później Basia pozowała do zdjęć u boku Adama Hanuszkiewicza, Zbigniewa Cybulskiego i Adama Pawlikowskiego. Tyle że wcale nie chciała zostać modelką. Uważała, że jej przeznaczeniem jest aktorstwo.
W Filmówce wciąż nie było dla niej miejsca, więc zgłosiła się na egzaminy wstępne do warszawskiej szkoły teatralnej i została przyjęta.
Wkrótce potem Barbara Brylska była już wielką gwiazdą, ale wyrzucono ją ze studiów.
Po premierze "Faraona" cała Polska plotkowała, że Basia ma romans z Jerzym Zelnikiem. Nad jej małżeństwem zaczęły coraz częściej pojawiać się czarne chmury.
Tymczasem aktorka zapragnęła zostać matką, ale najpierw postanowiła skończyć studia.
"Jako córka marnotrawna zgłosiłam się do łódzkiej szkoły. Miałam zaliczone wszystkie przedmioty teoretyczne, zostało mi tylko zrobić dyplom. Poprosiłam, by mi to umożliwiono jak najszybciej. Powiedziałam, że chcę już mieć dzieci i nie mogę odkładać zrobienia dyplomu. Mogłam sobie na taką prośbę pozwolić, bo miałam już wtedy spory dorobek i nazwisko" - wspominała aktorka w wywiadzie.
Ich małżeństwo nie przetrwało próby czasu
Rok później miała już dyplom w kieszeni i stała u progu wielkiej kariery.
"Barbara miała coraz mniej czasu dla męża. On też coraz mniej chętnie bywał z nią w różnych miejscach, mawiał, że nie chce zagubić własnego życia w świetle jej reflektorów. Małżonkowie niezmiennie przyjaźnili się bardzo, ale nie ulegało wątpliwości, że wielkie emocje gdzieś im już umknęły" - napisała Barbara Rybałtowska w swojej książce o Brylskiej.
W końcu Barbara poprosiła męża o rozwód. Okazało się, że na planie filmu "Białe wilki" uległa urokowi Slobodana Dimitrijevicza. Fascynacja jugosłowiańskim gwiazdorem co prawda szybko minęła, ale małżeństwa z Janem już nie chciała ratować.
"Kiedy powiedziała mi, że występuje o rozwód, byłem wstrząśnięty i załamany" - wspominał Borowiec, dodając, że nie miał innego wyjścia, jak zgodzić się na zakończenie ich małżeństwa, póki jeszcze się lubili.
Rozwiedli się w 1968 roku. Niedługo potem Barbara Brylska zakochała się w młodym lekarzu Ludwiku Kosmali, który 22 października 1970 roku został jej drugim mężem.
O Janie Borowcu aktorka nigdy nie powiedziała złego słowa.
"Naprawdę zawdzięczam mu więcej niż komukolwiek" - powiedziała Barbarze Rybałtowskiej.
Źródła:
Książka B. Rybałtowskiej "Barbara Brylska w najtrudniejszej roli", wyd. 2017
Zobacz też:
Zaczęło się od rywalizacji o rolę. Najgorsze stało się wiele lat później
Mąż zdradził Brylską ze znaną aktorką. Kiedy chciał wrócić, dostał prezent
O ich romansie mówiła cała Polska. Zdradzała męża z przystojnym faraonem








