Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Rysiek z "Klanu" drży o córkę

Krakowski aktor Piotr Cyrwus, znany dzięki roli w serialu "Klan", ma powody do dumy. W jego ślady poszła córka Ania, która z powodzeniem studiuje w krakowskiej szkole teatralnej. "Drżę o jej duszę" - mówi.

Niedaleko pada jabłko od jabłoni. To powiedzenie jak ulał pasuje do rodziny Cyrwusów. Aktorami są tam tata Piotr, mama Maja Barełkowska-Cyrwus, a teraz karierę w teatrze i filmie chce robić Anna Maria.

Reklama

"Dzieci mam już dorosłe. Syn Mateusz studiuje w Berlinie animację komputerową, Łukasz pracuje i studiuje w Krakowie, a najmłodsza Anna Maria jest na drugim roku szkoły teatralnej. Chodzi do tej samej szkoły co my, z tą różnicą, że myśmy z żoną studiowali na Starowiślnej, a córka studiuje na Straszewskiego" - opowiada aktor agencji Pap Life.

Choć Cyrwus na własnej skórze przekonał się, jak trudnym zawodem jest aktorstwo, ukochanej córce nigdy nie odradzał kontynuowania rodzinnych, aktorskich tradycji.

"Gdy usłyszałem, że chce być aktorką, to bardzo się ucieszyłem i nawet trochę pomagałem jej przygotować się do egzaminów wstępnych" - wspomina.

Dziś Anna Maria uczy się od takich sław polskiego kina jak: Anna Dymna, Jan Peszek, Jerzy Stuhr, Krzysztof Globisz, Anna Polony czy Dorota Segda.

Czy córka znanych rodziców i wychowanka tak utalentowanych aktorów odnajdzie swoje miejsce w zawodzie? Czas pokaże, ale Piotr Cyrwus jest dobrej myśli:

"Sporo już potrafi, ma dużą świadomość tego, co robi, choć jako 'starszy kolega' drżę o jej duszę" - mówi.

On sam od lat jest w zawodzie. Gra nie tylko w teatrze, ale także od 14 lat w serialu, który dał mu rozpoznawalność. Doskonale pamięta dzień, w którym zadzwonił telefon z propozycją roli w "Klanie":

"To miały być tylko trzy pilotażowe odcinki. Mieszkaliśmy w Krakowie, grałem w tym czasie w Teatrze Starym po 20 spektakli w miesiącu i śniło mi się, że nie kupię moim dzieciom butków adidasków, bo ciągle jakieś kłopoty finasowe nas dopadały. Odebrałem ten telefon, ot jakaś kolejna propozycja. W dodatku płacili za przyjazd do Warszawy na zdjęcia próbne.

Dobrze się składało, bo mojej żonie skradziono samochód i miałem go odebrać w stolicy. Najpierw pojechałem na policyjny parking, gdzie stało auto. Coś tam pogrzebałem, a gdy pojawiłem się na castingu, nie było wody w umywalce i grałem z brudnymi rękami".

Dowiedz się więcej na temat: Piotr Cyrwus | dzieci

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje