Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Romans Andrzeja Łapickiego wyszedł na jaw dopiero po jego śmierci. Co na to Kamila?

Pierwsze małżeństwo Andrzeja Łapickiego (†97) przetrwało ponad pół wieku. Duża w tym zasługa jego żony, która przez palce patrzyła na związki aktora z innymi kobietami...

"Czuło się tam jakiś erotyczno-matrymonialny nastrój" - opowiadał Andrzej Łapicki o atmosferze panującej w klubie Albatros w Łodzi. To właśnie tam poznał Zofię Chrząszczewską, swoją pierwszą żonę. Gdy po ślubie na scenie bardzo sugestywnie zagrał scenę miłosną z Ryszardą Hanin, dla panny młodej było to sporym szokiem.

Reklama

Wiele lat później Krystyna Janda powiedziała o swoim koledze po fachu: "Wspaniały, piękny i niewierny mężczyzna. Wierny był tylko sobie i zawodowi uprawianemu na jego warunkach". Czy w jej słowach była choć odrobina prawdy?

Małżeństwo Andrzeja i Zofii przez wiele lat uchodziło za udane. Ona zajmowała się domem i wychowaniem urodzonej w 1954 r. córki Zuzanny. Z kolei on postawił na karierę. Wkrótce okazało się, że może mu w tym pomóc Irena Krzywicka. Młody aktor wspólnie z żoną byli częstymi gośćmi jej mieszczącego się na warszawskiej Ochocie salonu literackiego. Sławna jeszcze przed wojną pisarka, publicystka i feministka żyła jawnie w otwartym związku z własnym mężem.

Po wojnie została wdową, samotnie wychowującą zmagającego się z chorobą Heinego-Medina syna Andrzeja. Dwoiła się i troiła, by zarobić na utrzymanie jego i siebie. Przez dwa lata pracowała jako attaché kulturalny w ambasadzie polskiej w Paryżu. Po powrocie do kraju pisała recenzje teatralne, została członkiem Związku Literatów Polskich, a w końcu radną Warszawy.

Coraz częstsze spotkania i wzajemna fascynacja, jaka zrodziła się między Ireną i Andrzejem, sprawiły, że ich przyjaźń wykroczyła poza ramy towarzyskiej znajomości. "Kontakty Krzywickiej mogły Andrzejowi otworzyć wiele drzwi, zwłaszcza w Paryżu, który wówczas był dla aktora absolutnym punktem odniesienia" - zdradza informator tygodnika "Na Żywo". Wkrótce potem w Teatrze Współczesnym artysta zagrał główną rolę w spektaklu "Biedermann i podpalacze". Cel został osiągnięty - Łapicki zdobył sukces i uznanie krytyki.

Niewiele osób wiedziało, ile było w tym zasługi Ireny Krzywickiej, autorki przekładu sztuki, która wstawiła się za Andrzejem u reżysera Erwina Axera. Jak na znajomość męża reagowała żona aktora?

"Zofia nie pracowała. Przed wojną to się nazywało 'przy mężu'. Była kapitanem portu. A ja przypływałem czasem z poobijanymi bokami, po sztormach, ale zawsze ten port był" - wyznał gwiazdor. Dla niego najważniejsze było to, by w każdej chwili mieć przy sobie wielkiego przyjaciela. Zofia idealnie grała tę rolę przez 58 lat, czyli okres trwania ich małżeństwa.

Artysta wielokrotnie opowiadał, że żona stanowiła dla niego wsparcie emocjonalne, że wyciągała go z "dołków". Nigdy nie traciła nadziei, że wszystko się wyprostuje. W ich domu nie było żadnych rytuałów, wspólnego zasiadania w niedzielę do obiadu. Zofia wiedziała, że nie można krępować męża.

"Miałem pewne przyzwolenie na szaleństwa, na życie nocno-knajpiane. Poza tym nigdy nie pytała mnie, dokąd idę, skąd wracam i dlaczego o tak późnej godzinie" - zdradził kiedyś Łapicki. Nie pytała go też o jego zażyłość z Ireną Krzywicką. Na szczęście dla niej ich kontakty ustały, gdy pisarka w 1963 r. wyjechała na stałe do Francji.


***

Zobacz więcej materiałów o gwiazdach:

Dowiedz się więcej na temat: Andrzej Łapicki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje