Reklama

Reklama

Reklama

"Rolnik szuka żony". Afera screenowa nadal nierozwiązana. Zuza zarzuca kłamstwo Mateuszowi

Afera screenowa i to, co działo się na gospodarstwie Mateusza to najbardziej zagadkowe wydarzenia dziewiątej edycji programu "Rolnik szuka żony". Czy widzowie poznają prawdę? Nie wiadomo. Jak na razie jedna z kandydatek Mateusza zarzuca mu kłamstwo.

Dziewiąta edycja show "Rolnik szuka żony" była niezwykła, bo czworo uczestników znalazło parę w programie. Klaudia jest z ValentynemTomasz R. z JustynąTomek z Kasią, a Mateusz już zdążył zaręczyć się z Adrianną. To jak na razie rekord - nigdy jeszcze tylu rolników nie było zadowolonych z faktu, że zgłosili się do programu. Jednak w tej edycji nie zabrakło też skandali. Największą niewiadomą pozostają zdarzenia, jakie zaszły na gospodarstwie Mateusza.

Reklama

"Rolnik szuka żony". Ciąg dalszy afery screenowej

Mateusz w trakcie programu zaprosił na swoje gospodarstwo trzy kandydatki Karolinę, Martę i Zuzannę. Na początku wydawało się, że Karolina jest jego faworytką. Jednak między rolnikiem a dziewczynami ciągle była dość sztywna atmosfera. Mateusz liczył na to, że dziewczyny będą konkurowały o jego względy, tymczasem okazało się, że kandydatki doszły do porozumienia, że nie będą sobie wchodziły w drogę i liczyły na inwencję rolnika. Z dnia na dzień na gospodarstwie wyczuwało się coraz większe napięcie. Mateusz zdecydował się odesłać Zuzannę do domu i dać szansę Marcie i Karolinie. 

Kiedy już tylko dwie kandydatki zostały u Mateusza w rozmowie z nimi wyjawił, że otrzymał screeny wiadomości, jakie dziewczyny przesyłały między sobą. Jak mówił później przed kamerą, kandydatki niepochlebnie miały wyrażać się o jego gospodarstwie i rodzicach, a jego samego nazwać debilem! Ostatecznie odesłał wszystkie dziewczyny a w finałowym odcinku, kiedy spotkał się z nimi twarzą w twarz, nie chciał wyjawić, skąd miał takie informacje. Doszło wówczas do kłótni między uczestnikami, którą przerwała Manowska. 

Widzowie jednak domagają się wyjaśnień. Również Zuzanna chce, by Mateusz się wytłumaczył, gdyż to ona stała się najbardziej podejrzaną w całej aferze, bo fani programu podejrzewali, iż urażona faktem, że pierwsza odpadła, podesłała Mateuszowi jakieś dowody. 

"Rolnik szuka żony". Zuzanna wydała oświadczenie

Na instagramowym profilu Zuzanny pojawiło się właśnie obszerne oświadczenie, w którym dziewczyna odnosi się bezpośrednio do afery screenowej. Zdecydowała się na ten krok po "bezpodstawnych pomówieniach" na swój temat.

"Karolina w programie mówiła, że żałuje, że mi zaufała, gdyż wtedy znałyśmy się krótko i słysząc to, co mówi Mateusz, pomyślała, że jestem bardzo fałszywa i musiałam na jej temat nakłamać Mateuszowi. Z tego, co mi wiadomo, dzień wcześniej zapytał dziewczyn, czy któraś ma ze mną kontakt. Karolina przyznała się do tego, że utrzymuje ze mną kontakt i wydaje mi się, że na tej podstawie reszta została wyssana z palca" - zaczęła.

Dziewczyna zapewnia fanów, że Mateusz nie mógł podsłuchiwać czy nagrywać kandydatek - a takie pojawiły się spekulacje, bo jak wyjaśnia Zuza, nawet gdyby tak było to nie usłyszałby złych słów o gospodarstwie, czy plotek o rodzicach, bo dziewczyny nigdy źle o nich nie mówiły i miały bardzo dobre zdanie o całej rodzinie.

"Widziałam też nawet wersję o podsłuchach w pokoju - nawet gdyby były, nie ma mowy, że Mateusz mógł usłyszeć o czymś, o czym mówił, ponieważ miałam o gospodarstwie, rodzicach oraz o nim bardzo dobre zdanie, więc nie ma możliwości, że podczas mojego pobytu coś takiego mogłam powiedzieć. Z dziewczynami zachwycałyśmy się gospodarstwem oraz wszystkie bardzo chwaliłyśmy jego rodziców, byli dla nas przekochanymi osobami. A jeśli chodzi o wersję przegrzebania telefonu - również nawet gdyby grzebał w telefonie którejś z nas, nic takiego by nie znalazł. Zarzucono mi również kontakt z Martyną, którego w ogóle nie miałam" - pisze dalej Zuza.

"Rolnik szuka żony". Zuzanna żąda wyjaśnień

Zuzana ma żal, że to ona padłą ofiarą całego zajścia i jest posądzana przez wszystkich o robienie screenów oraz wysyłanie ich do Mateusza. 

"Myślę, że Mateusz poczuł się bezkarnie, kiedy odpadłam z programu, zrzucając całą winę na mnie. (...) Screenów, o które nas posądzono, nigdy żadna z nas nie zobaczyła i mam wrażenie, że tak naprawdę nikt nigdy nie widział, z wyjątkiem Mateusza. Niestety miał więcej do powiedzenia przed kamerami niż do nas, co skutkowało tym, że więcej dowiadywałyśmy się, oglądając telewizję niż podczas pobytu w gospodarstwie. Wiele zostało przeobrażone, przeinaczone".

Jej zdaniem Mateusz wymyślił screeny, a celem rozpętania całej afery była chęć zakończenia udziału w programie.

"Wydaje mi się, że wszystko został to zmyślone jako pretekst, aby nie wybrać żadnej. (...) Jeśli chodzi o całą sprawę, mam jasne dowody na swoją niewinność - jeśli będzie taka potrzeba, zostaną one wykorzystane w tej sprawie. Myślę, że jeśli Mateusz nie miałby nic do ukrycia, pokazałby od razu screeny oraz nie miałby potrzeby blokowanie mnie w socialach." - zapewnia kandydatka.

Zobacz też:

"Rolnik szuka żony" mierzy się z falą krytyki. Padły poważne oskarżenia

"Rolnik szuka żony 9". Mateusz wyrzucił obie kandydatki. To jego koniec w programie. "Ciężko mi się rozstać"

"Rolnik szuka żony 9": Spore rozczarowanie! Co stanie się w 10. odcinku?

pomponik.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy