Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

"Rolnik szuka żony 2": Anna Michalska odmówiła Manowskiej. Gorzkie słowa o programie

Prowadząca program „Rolnik szuka żony” napisała książkę o uczestnikach jego poprzednich trzech edycji. Tylko Anna Michalska (37 l.) nie chciała z nią rozmawiać. Dlaczego? Rolniczka wytłumaczyła to w rozmowie z jednym z tygodników. Okazuje się, że po udziale w show w jej życiu działo się wiele przykrych rzeczy…

W ostatnich miesiącach Marta Manowska (33 l.), prowadząca program "Rolnik szuka żony", pracowała od świtu do nocy. Nie tylko nagrywała czwartą edycję matrymonialnego show, które pokochali widzowie w całej Polsce, ale też realizowała tajny projekt.  

Reklama

Odwiedziła uczestników poprzednich trzech edycji programu i przeprowadziła z nimi wywiady, które następnie zebrała w książkę. Pozycja ukazała się pod koniec września i z pewnością ucieszy fanów programu "Rolnik szuka żony", którzy są ciekawi, jak potoczyły się ich losy. Kto znalazł miłość, kto ma już dzieci, a kto nadal jest sam.  

- Martę wszędzie witano z radością, jak dobrą wróżkę spełniającą marzenia - zdradza "Na Żywo" znajoma gwiazdy. - Na stole był obiad, ciasto,domowe nalewki. Najweselej było u Grzegorza i Ani oraz Agnieszki i Roberta z drugiej edycji, którzy dzięki programowi nie tylko znaleźli drugie połówki, alei doczekali się narodzin synów - twierdzi informator tygodnika. 

Jednak, jak się okazuje, nie wszystkie podróże Manowskiej były tak radosne. Przez jedną z uczestniczek poznała gorzki smak odrzucenia. 

Anna Michalska z drugiej edycji programu, właścicielka stawów rybnych w okolicach Skierniewic i producentka naturalnej żywności, nie chciała z nią rozmawiać.  Kobieta zraziła się do telewizji. Nie chciała też, by opisano ją w książce.  

- Choć Marta prosiła ją o spotkanie, Ania nie otworzyła przed nią drzwi - twierdzi źródło gazety.  

Gdy dziennikarze "Na Żywo" zadzwonili do rolniczki, by zapytać, dlaczego nie zgodziła się porozmawiać z Manowską, początkowo była bardzo zdenerwowana.  - Nie i już! - stwierdziła ostro w rozmowie z dziennikarką. 

Jednak po chwili spokojnie wyjaśniła motywy swojego postępowania.  

- Ja już pokazałam moje życie w programie "Rolnik szuka żony". Pokazałam naprawdę wiele, może nawet za dużo - wyznała z goryczą w głosie. - Straciłam prywatność, a nawet poczucie bezpieczeństwa. To był wynik mojej świadomej decyzji, bo nikt mnie nie zmuszał do występowania w show, ale poniosłam tego konsekwencje - dodała smutno.  

Michalska była pierwszą kobietą, która pojawiła się w "Rolnik szuka żony". Jej uroda i przebojowość sprawiły, że napisało do niej wielu zainteresowanych nią mężczyzn. Ona wybrała kilku, których w obecności kamer TVP poznała bliżej. Nieoczekiwanie oświadczył się jej Mariusz. By nie ranić jego uczuć, przyjęła pierścionek. Jednak szybko zrozumiała, że to był błąd i zerwała zaręczyny w finałowym odcinku. 

Jak udało się dowiedzieć tygodnikowi, po zakończeniu programu rolniczka musiała zmierzyć się ze szturmem adoratorów! Jeden z nich ubzdurał sobie, że muszą być parą i nękał ją przez wiele tygodni.  

- Przyjechał z daleka, przywiózł kwiaty i czekoladki. Jestem dobrze wychowana więc zaprosiłam go na herbatę. Już wtedy powiedziałam mu, że nie jest w moim typie, ale pojawił się znowu. Kiedy zobaczyłam go po raz dziesiąty, zagroziłam, że wezwę policję i dopiero wtedy dał za wygraną - opowiedziała Ania. 

To jednak nie wszystko. Listonosz przynosił do jej domu przesyłki z prezentami dla niej i zabawkami dla jej synka. Była cała masa listów miłosnych. Do ślubu namawiał Anię nawet 70-latek, pisał też farmer z Australii i zachęcał ją do przeprowadzki.  

- Jeden z listów zaintrygował Anię, więc umówiła się z jego nadawcą. Spędzili razem sylwestra, ale zauroczenie nie przetrwało próby czasu - zdradza"Na Żywo" znajoma rolniczki.  

Ania poświęca czas najważniejszemu mężczyźnie w swoim życiu - synkowi Mikołajowi (10 l.). Marzenia o miłości zeszły na drugi plan.  

- Książkę Marty kupię i przeczytam, ale cieszę się, że mnie w niej nie ma - powiedziała gazecie. - Popularność bywa przyjemna, ale ja chcę wrócić do normalności. Dobrze, że Marta to zrozumiała - dodała.

***
Zobacz więcej materiałów

Na żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Marta Manowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje