Przejdź na stronę główną Interia.pl

Rodowicz ubrana tylko do połowy

Maryla Rodowicz (67 l.) opowiedziała o kulisach swoich występów oraz koszmarach, jakie dręczą ją przed wyjściem na scenę.

Wydawałoby się, że taka gwiazda, jak Maryla Rodowicz, ma cały sztab stylistów, który przygotowuje ją do każdego koncertu. Tymczasem diwa zdradza, że nad swoim scenicznym wizerunkiem pracuje sama, przez co często nie może uniknąć koszmarów, w których... występuje ubrana tylko do połowy. Oto fragment wywiadu dla magazynu "Twoje Imperium"...

Reklama

Piłkarze przed meczem całują murawę. Co pani robi przed wyjściem na scenę?

Maryla Rodowicz: - Koncentruję się. Nie odzywam się do nikogo. Siedzę w garderobie, gram na gitarze, rozśpiewuję się - tak ze dwie godziny. A kostium wkładam już trzy godziny przed występem, umalowana, uczesana. Nie mam fryzjerki ani pani od malowania, więc zwykle jestem zestresowana. Miewam nawet koszmarne sny, na przykład, że stoję przed mikrofonem ubrana tylko do połowy.

Sprawdzają się? Pamięta pani jakąś wpadkę na scenie?

M.R.: - Nawet nie jedną. Gdy w Opolu śpiewałam piosenkę "Z Tobą w górach", byłam owinięta chustą, którą kupiłam w Cepelii. Gdy odwróciłam się, by zejść ze sceny, spódnica zaczepiła się o statyw mikrofonu. Nie wiedziałam, że się pruje. Dopiero gdy weszłam za kulisy, usłyszałam śmiech publiczności. Odwróciłam się i... co widzę? Długą wełnianą nitkę, ciągnącą się ode mnie aż do mikrofonu. Nie miałam już połowy spódnicy.

Co jest dla pani najlepszym lekarstwem na ten stres?

M.R.: - Rodzina, dom, spokój i koty. Dzieci wyfrunęły już z gniazda, siedzimy więc w domu z mężem i dwoma kotami. Mam dwa ogromne maine coony. Jeden jest biały, trochę autystyczny i wszystkiego się boi, każdego stuknięcia, nawet szelestu gazety. Drugi, szary - Kazimierz - jest królem życia. Bije tego białego i naszą sukę. Wielki owczarek, a kota się boi. Gdy zobaczy Kazimierza, ucieka.

Co pani najchętniej robi, zaszywając się w swym zaciszu domowym?

M.R.: - Nocami czytam. Przeglądam prasę. Buszuję również w internecie. Ponieważ dopiero w nocy znajduję czas na to, żeby przejrzeć pocztę e-mailową, autoryzować wywiady. Taka prasówka zajmuje mi zwykle przynajmniej kilka godzin.

Dowiedz się więcej na temat: Maryla Rodowicz | koncert | występ

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje